Prezydent Franz Steinmeier (z małżonką!) przybywa dziś do Polski. Ma rozmawiać o wsparciu Ukrainy i o sytuacji humanitarnej związanej z Ukrainą. Wiadomo już, że prezydent Andrzej Duda upomni się o wsparcie finansowe dla Polski, która ponosi gigantyczne koszty opieki nad ukraińskimi uchodźcami. Niestety nie jestem optymistą i nie sądzę, żeby wizyta prezydenta Steinmeiera ( z małżonką!) przyniosła jakiekolwiek efekty.

     Niemcy podobno już od pewnego czasu starają się, żeby Unia wspomogła konkretnymi dotacjami Polskę w jej opiece nad uchodźcami z Ukrainy. Położyłbym jednak akcent na słowo „podobno”. Wszyscy o tym wiedzą, że gdyby Niemcy chcieli, to Unia już dawno zaczęła by przekazywać nam znaczące sumy na ten cel.  Bruksela posłusznie wykonuje bowiem wszelkie polecenia płynące znad Szprewy. Fakt, że nie otrzymaliśmy jeszcze złamanego eurocenta świadczy  tylko i wyłącznie o niemieckiej obłudzie. Berlin po prostu sprawę rekompensaty kosztów za pomoc uchodźcom dołączył do  ogólnego koszyka wykańczania finansowego Polski. Jego elementami jest także blokada (pod idiotycznym pretekstem braku praworządności w Polsce) 70 miliardów euro tzw. dotacji i pożyczek covidowych oraz egzekwowanie od Polski zupełnie bezprawnych i zbójeckich kar nakładanych przez TSUE.

     Celem tej finansowej agresji Niemiec, realizowanej przy pomocy organów Unii Europejskiej jest:

- doprowadzenie do upadku prawicowego rządu w Polsce i zastąpienie go rządem posłusznie wypełniającym wszelkie polecenia niemieckie;

- niszczenie gospodarki polskiej, która może stać się konkurencyjna dla niemieckiej;

- zemsta za niezależną i proukraińską politykę Polski.

     Niemcy, które po cichu przystały na napaść Putina na Ukrainę liczyły, że wojna potrwa 2-3 dni. Rosja miała poszerzyć swoje posiadłości  na wschodzie Ukrainy, zdobyć także korytarze na Krym nad Morzem Czarnym i Azowskim i  oczywiście zainstalować prorosyjski rząd w Kijowie. Dzięki bohaterstwu Ukraińców plan ten nie został zrealizowany, co było wielkim rozczarowaniem dla Niemców. Berlin oczywiście werbalnie wyraża protesty i krytykuje Rosję  a równocześnie odmawia dostarczania broni Ukraińcom, wysyłając im co najwyżej słynne hełmy i jakieś przegnite i przerdzewiałe sprzęty z enerdowskiego demobilu. Niemcy blokują też nieustannie wprowadzenie realnych i  rzeczywiście bolesnych sankcji na Rosję. Premier Morawiecki, który w czasie pobytu w Niemczech zaapelował o takie sankcje wywołał tylko irytację sfer politycznych w Berlinie.

     Obecna wizyta nie ma większego sensu. Pieniędzy (ani covidowych 70 miliardów euro, ani dotacji na pomoc uchodźcom) nie dostaniemy. Przyjazd prezydenta Steinmeiera (z małżonką!) jest jedynie kolejną demonstracją niemieckiej hipokryzji.

Prof. Wojciech Polak