Prof. Magdalena Środa, zapytana o Nergala i kontrowersje, jakie wywołał jego udział w programie „The Voice of Poland” odpowiada, że „prezes Kaczyński też zdobywa popularność skrajnymi chwytami i nie widzę powodu zakazywać mu występów”.

 

Jej zdaniem, nie ma nic niestosownego w tym, że skandalista został jurorem jednego z programów TVP, a całą winą za nagłośnienie afery ponosi Kościół. - Ale mnie (Nergal – red.) nie kojarzy się ze skandalami, ale walką z chorobą nowotworową. Gdyby nie jakiś nieszczęśnik biskup, który nie widzi innego sposobu ochrony uczuć religijnych niż atak na artystów, to nie wiedzielibyśmy o całej sprawie – mówi prof. Środa.

 

Chociaż dla wielu niewierzących podarcie Biblii jest tanią prowokacją, może nawet stanowiącą pewną granicę, to z pewnością nie dla prof. Środy. - Ja osobiście nieraz też mam ochotę podrzeć Biblię za pełne agresywnych i nawołujących do przemocy treści... - przyznaje filozof i etyk.

 

Dlaczego tego nie robi? - Bo nie odwołuję się do tego rodzaju gestów. Ta dyskusja jest tylko dowodem na gigantyczny wpływ Kościoła na życie publiczne. Bez reakcji Kościoła nie byłoby całej sprawy. I chore jest uleganie Kościołowi, który zamiast wzmacniać uczucia religijne dostępnymi środkami, broni wiary poprzez krytykę muzyków metalowych – odpowiada Środa.

 

- Bardziej niebezpieczne niż Nergal wydaje mi się głoszenie misji w oparciu o wartości chrześcijańskie. TVP powinna być otwarta na rozmaite poglądy – prof. Środa kwituje bojkot TVP.


eMBe/Se.pl