"Porażające i przygnębiające jest poczucie wyższości polskich intelektualistów oraz ich sympatyków, którzy pouczają nas, że nie należy mieć zaufania do polskich mas, że Polacy są irracjonalni i poza szukaniem winnych i udawanym żalem nic więcej nie potrafią uczynić" – tak zaczyna swój tekst opublikowany na stronie internetowej "Kultury Liberalnej" prof. Śpiewak.
Zdaniem socjologa, łatwo wskazać klucz do tych sugestii. "Chodzi oczywiście o wskazanie, kto jest niedobry i kto winny – podkreśla. I dodaje: "Ten rodzaj "wyższościowego" języka elitę nie czyni lepszą, czyni ją jedynie bardziej zarozumiałą, czasem pyszną i przekonaną o swej rzekomej wielkości".
Były polityk Platformy Obywatelskiej apeluje najpierw o osiem dni żałoby. "Osiem dni siedzenia w modlitwie, milczeniu, przy zasłoniętych lustrach. Tak, żeby swoich min nie oglądać" – napisał. Jego zdaniem jesteśmy to winni tym którzy byli na pokładzie samolotu TU-154. "A zginęło tam dużo dobrych i mądrych ludzi. Pomyślmy o tym wszystkim, co cennego zrobili. Nie upychajmy ich wszystkich w swoje polityczne podziały i polityczne nienawiści" – podkreśla prof. Śpiewak.
"Wydaje mi się, że mądrzenie się po to, by wziąć udział w zawodach, kto szybciej wypowie coś efektowniejszego, zabawniejszego, demaskującego jest smutne. Powiedziałbym – niedorosłe" – stwierdził socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego. Tłumaczy, że zadaniem "wykształconych kręgów" nie tyle jest ostrzeganie przed tak zwanymi "histeriami", ale zastanawianie się, co ludzie ważnego przeżywają. Bo jak napisał prof. Śpiewak: "Z pewnością przeżywają, nawet jeśli bywa w tym wszystkim element ludyczny, niepoważny, kpiący".
Socjolog w tym kontekście przypomina dwie rzeczy. Po pierwsze, pamięć Katynia stała się faktem globalnym, a stało się tak przez sobotni wypadek. "Jest to rodzaj pośmiertnego zwycięstwa Prezydenta, dla którego pamięć historyczna była kwestią ważną. Mnie się wydaje, że przybliża to również pojednanie polsko-rosyjskie" – ocenia prof. Śpiewak.
Dalej zwraca uwagę na państwo. Wskazuje, że zginęła elita polityczna, nie jednej partii, ale wspólnego dla nas państwa. "Sądzę, mam nadzieję, chciałbym, by stąd można było wysnuć jedną lekcję, że przynajmniej nie zobaczymy nienawiści i rywalizacji, między innymi, kto pierwszy, i z kim, stanie przy grobach żołnierzy w Katyniu, i że tego rodzaju gry są dla obywateli nie do przyjęcia" – napisał socjolog.
mm/Salon24.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

