Fronda.pl: Niedawno poinformował Pan, że Facebook cenzuruje Pański profil. W jaki sposób?

 

Prof. Wojciech Polak (historyk z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika): Od pewnego czasu jestem nieustannie blokowany. Wystarczy, że zaproszę jedną lub dwie osoby, jako tzw. znajomych i od razu pojawia się blokada na 30 dni. Ostatnio odnoszę wrażenie, że nikogo już nie zapraszam, a ta blokada i tak się włącza. Ostatnio pojawiła się blokada wpisów i wiadomości na 30 dni. To było dla mnie zaskakujące. Jako powód podano rzekomo rozsyłany - przeze mnie - spam, co jest kompletną bzdurą, bo jaki spam mógłbym rozsyłać? Odnoszę nieodparte wrażenie, że mamy do czynienia z jakąś kontrolą treści. Nie wiem, jak to jest robione i przez kogo. Trudno powiedzieć. Być może to jakieś złośliwe działanie.

 

 

Czy może mieć to związek z Pańskimi krytycznymi uwagami pod adresem Donalda Tuska i jego rządu?

 

Domyślam się, że tak. Chociaż oczywiście nie jestem w stanie przedstawić żadnych dowodów. Bo i jak miałbym to zrobić? Natomiast w takiej sytuacji takie podejrzenie nasuwa się samo. Jako zarzut podano spamowanie. Pytanie, co według administracji Facebooka jest spamem? Przecież nie rozsyłałem żadnych wiadomości czy reklam. Natomiast bardzo często wyrażalem krytyczne opinie na temat obecnego rządu. Być może właśnie to jest powodem cenzurowania mojego profilu? Trudno ocenić.

 

 

Czyżby dalej odczuwał Pan oddech władzy, która nie lubi krytycznych głosów?

 

Ten oddech czuje się w różnych sytuacji. Bardzo często w sposób subtelny. Również w pracy zawodowej. Można powiedzieć, że jest coś na rzeczy.

 

 

Na koniec chciałbym zapytać, jak ocenia Pan prace na tzw. Łączce i doniesienia medialne o ludzkich szczątkach, na jakie rzekomo natrafiono podczas budowy warszawskiego metra?

 

Tak, słyszałem o tej sprawie. Nie wiemy na razie, na ile wiarygododne są wspomniane doniesienia, ale jeżeli rzeczywiście znajduje się szczątki i nie są odpowiednio zabezpieczane, to mamy do czynienia z jakims horrendum. Każde zwłoki ludzkie, znajdywane podczas prac budowlanych, wymagają przyjazdu prokuratora i całej procedury sprawdzającej, co to za zwłoki i wyjaśnienia, skąd wzięły się w takim miejscu. Nie wiem, na ile wspomniana informacja jest prawdziwa, ale jeżeli przy budowie metra natrafia się na zwłoki, a potem je gdzieś wywozi, poza wszelkimi procedurami, to jest niewątpliwie sytuacja nie do pomyślenia.

 

Natomiast, jeśli chodzi o prace ekshumacyjne na tzw. Łączce, to bardzo cieszę się, że wreszcie do nich przystąpiono. Mam nadzieję, że badania DNA pozwolą zidentyfikować zwłoki czy to Emila Fieldorfa, Witolda Pileckiego, Mariana Szendzielarza czy też innych narodowych bohaterów. To bardzo cenna sprawa dla podbudowania patriotyzmu Polaków, również patriotyzmu młodego pokolenia. W końcu ci ludzie będą mieli swoje groby, miejsca, gdzie można uczcić ich pamięć. Mam nadzieję, że te prace będą spokojnie prowadzone do końca. Jeżeli w tym roku nie uda się ich skończyć, powinny być kontynuowane, bo waga tego przedsięwzięcia jest naprawdę ogromna.

 

Dziękuję za rozmowę.

 

Rozmawiał Aleksander Majewski