Wojciech Polak (historyk, UMK): Gabriel Narutowicz był wielką postacią, pierwszym prezydentem odrodzonej Rzeczypospolitej, którego należy czcić za jego zasługi. Przypomnijmy, że marszałek Piłsudski, gdy Narutowicz obejmował władzę, wygłosił piękne przemówienie. Mówił, że przed nikim nie stawał na baczność, ale teraz przed prezydentem Rzeczypospolitej nawet on to uczyni.
Okoliczności śmierci Gabriela Narutowicza są smutne i rzeczywiście spowodowane rozbuchanymi namiętnościami, choć z perspektywy czasu trudno oceniać, na ile ten morderca był człowiekiem niezrównoważonym.
Natomiast wszelkie wykorzystywanie tych tragicznych wydarzeń i snucie analogii do dzisiejszej walki politycznej jest żenujące i żałosne. To pachnie sugestiami w stronę opozycji w stylu: "Siedźcie cicho!". A opozycja nie może siedzieć cicho! Świętym prawem opozycji jest krytykowanie rządu, a świętym obowiązkiem rządu; w systemie demokratycznym; jest umożliwianie opozycji swobodnego działania. Tymczasem w Polsce mamy zatrważające procesy zamykania ust opozycji. Rząd opanował wszystkie środki masowego przekazu, nie tylko państwowe. W tej chwili rząd wyciąga rękę po opozycyjne media, takie jak "Uważam Rze" czy "Rzeczpospolita". Przywódców opozycji chce się postawić przed Trybunałem Stanu, także wprowadza się kagańcową ustawę o zgromadzeniach, krytykę rządu zaś określa się jako mowę nienawiści.
Według mnie sugerowanie rzekomych analogii z przedwojennymi wydarzeniami, również służy niszczeniu opozycji, a przecież opozycja ma oczywiste prawo mówić, że w kraju dzieje się źle.
Not. Aleksander Majewski
