Czy uważa pan, że nastąpi w końcu spotkanie naukowców badających przyczyny katastrofy smoleńskiej z przedstawicielami Komisji Millera?

 

Nie wiem. Komisja Millera była zaproszona przez ponad 100 profesorów z Polski na konferencję smoleńską i nie zjawili się, komisja była zaproszona na debatę smoleńską na UKSW i też nie się zjawili. Nie mogę snuć więc dalszych przypuszczeń, co nie oznacza, że będę w tym ustawał.

 

Z pana strony jest pełna otwartość?

 

Jestem gotowy na takie spotkanie. Nie mam żadnych obiekcji przed przedstawieniem swojego materiału członkom komisji Millera.

 

Pan odważnie i jasno wyjaśnia przyczyny katastrofy, kwestionuje ustalelnia MAK i komisji Millera. Nie obawia się pan?

 

Czasem trzeba wybrać taką drogę i nie sądzę abyśmy mieli inną do wyboru. Tylko stanąć za tym, co mówimy. Stanąć z całym swoim nazwiskiem i dorobkiem. Mam pełne przekonanie do tego, co mówię i mam takie same przekonanie do tego co mówi np. prof. Binienda. Współpracuje nam się wspaniale. Robimy swoje.

 

Czy z debaty Smoleńskiej na UKSW dowiedział się pan nowych rzeczy o przyczynach katastrofy?

 

Jeśli chodzi o prace zespołu to nie, bo znamy wszyscy nawzajem swoje prace. Jednak prawne aspekty czy sprawa BOR, to są rzeczy wstrząsające, o których się teraz dowiaduję. To nie są dziedziny, którymi się zajmujemy. Słyszałem o tym, ale się w to nie zagłębiałem. Teraz zostało to jasno i zwięźle przedstawione.

 

Dlaczego ta katastrofa wydarzyła się w Smoleńsku? Co pana zdaniem było jej jednoznacznym powodem?

 

Nie chcę myśleć tymi kategoriami, jeszcze nie na tym etapie. Dopóki nie zakończymy badań nie będzie mi to pomagało w analizach. Muszę być otwarty i nie chcę stawiać żadnych ostatecznych wniosków w środku drogi, w której jestem. Chcę dojść krok po kroku do tych wszystkich rzeczy. A konkluzje? Mam nadzieję, że skończy się to naszym raportem.

 

Rozmawiał Jarosław Wróblewski