Prof. A. Nalaskowski:

Wiedziałem, że jak się w TVP zmieni ekipa, to na pewno zdejmą program Pospieszalskiego. I tu się nie zawiodłem.

Zarzut o stronniczości, jaki formułował wobec programu „Warto rozmawiać” Jacek Snopkiewicz, rzecznik TVP a obecnie szef telewizyjnych „Wiadomości”, jest znakomitym – rzekłbym, wręcz klinicznym – przykładem, który można przedstawiać studentom na zajęciach poświeconych demagogii. Jest to zarzut demagogiczny, zupełnie nie do zweryfikowania. Nie wiadomo, jakie kryterium miałoby weryfikować, czy coś jest stronnicze, bądź nie jest. Nie ma takiego kryterium. Jest to taki gotowiec, którego się używa. Mówi się na przykład, że brutalnie pobito 16-latka. I teraz nie wiemy, co to znaczy brutalnie. Czy kopnięto go w tyłek i pociągnięto za ucho, czy wybito mu wszystkie zęby, oko i połamano nogi. Tak samo jest i tutaj – stronniczość jest typowym przykładem argumentu demagogicznego. A jeżeli używa się argumentu demagogicznego, to znaczy, że nie jest on prawdziwy, prawdziwy argument jest gdzieś indziej.

Jak powiedziała – wedle słów Janka Pospieszalskiego - dyrektor telewizyjnej Jedynki, Iwona Schymalla, decyzja o zdjęciu programu jest decyzją polityczną. Oczywiście ci, którzy rządzą telewizją, mają do takiej decyzji prawo. Jednakże ta decyzja nie może dotykać mnie. Jeżeli p. Schymalla i inni zaczynają działać w moim imieniu, to ja nie mam tak na imię. Zatem bardzo proszę, aby nie działać w moim imieniu i nie działać na moją szkodę. Z przyjemnością oglądałem program „Warto rozmawiać”, zgadzam się, że był to program stronniczy i perswazyjny. I taki powinien być program, przez co Pospieszalski razem ze swoim programem i gośćmi, których zapraszał - typu Cejrowski, czy Nalaskowski, czy Senyszyn, był wyrazisty, widz wiedział, czego może się spodziewać i o co prowadzącemu chodzi.

Natomiast jeśli chodzi o jakieś propozycje przeniesienia programu do innej stacji i wrzucenia go do programu typu TV Religia czy program Szymona Hołowni, to jest to oczywiście nie demagogia, ale działanie krzywdzące. Również widzów, dlatego ze ja mam prawo w telewizji publicznej oglądać wszystkie programy, które mi oferowano. I jeśli mi zaoferowano program i nikt mnie nie pytał, czy go chcę oglądać, to teraz zabranie tego programu powinno odbywać się drogą jakichś cywilizowanych reguł. Takich reguł nie dochowano.

Z ogromną przyjemnością płacę abonament mając nadzieję, że jakaś jego część rzeczywiście trafia do Pospieszalskiego i że on z tego jest utrzymywany. Natomiast nikt mnie nie pyta i ja też specjalnie nie jestem zainteresowany taką dyskusją, dlaczego zabiera się z tych pieniędzy kwoty na program Tomasza Lisa; widocznie jest taka reguła. Tak więc jeżeli ma z tych pieniędzy być Pospieszalski, to niestety musi być z tych pieniędzy i Lis. Natomiast nie wolno mnie pozbawiać Pospieszalskiego – wtedy proszę natychmiast zabrać i Lisa, no bo to też są moje pieniądze.

Program Jana Pospieszalskiego był od początku do końca stronniczy, to mi się w nim podobało, ja jestem za stronniczą i wyrazistą TV i takim samym radiem. A także za tym, co robił Pospieszalski, jakich ludzi zapraszał do swego programu – a często byli to ludzie interesujący i barwni, których nikt inny w swoich audycjach nie gościł.

Not. roja

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »