- Jest to pytanie z gatunku tych, które wymagają zdolności proroczych, a ja jestem ich pozbawiony. Mówiąc poważnie, to zależy od tego jaką perspektywę przyjmiemy. W krótszej perspektywie czasowej – tak, Unia przetrwa, bo zbyt wiele podmiotów jest zaangażowanych w istnienie Unii Europejskiej i nie mówię tutaj wyłącznie o unijnej biurokracji czy politykach unijnych, ale także o rządach i administracjach w poszczególnych krajach członkowskich. Zbyt wielu ludzi korzysta dziś z istnienia Unii, aby zdecydować się na kroki, które by ją zlikwidowały.
Natomiast w dłuższej perspektywie czasowej już nie był bym tego taki pewien. Widać wyraźnie, że politycy europejscy chcą ratować Unię stosując ucieczkę do przodu, coraz bardziej ją integrując, i dociskając coraz mocniej pedał integracji. To jest projekt zarówno ideologiczny jak i polityczny, który nabiera realności ponieważ niektóre rządy mocno się zaangażowały tak jak np. rząd niemiecki. Jak się, słucha odpowiedzi czołowych polityków, to można mieć wrażenie, że przesadzają ze swym radykalizmem, i że poczynią pewne kroki, które wywołają potężne ruchy odśrodkowe.
Wczoraj w czasie debaty na temat stanu UE, po przemówieniu wygłoszonym przez przewodniczącego Barroso, pojawiły się różne głosy, bardzo niepokojące. Przewodniczący Barroso otwarcie postawił kwestię federalizacji Unii. Mówił, aby nie bać się tego słowa federalizacja za co został skrytykowany przez różnych ważnych polityków unijnych, którzy powiedzieli: federacja państw narodowych w żadnym razie – musimy mieć federację obywateli europejskich przez likwidację czy całkowitą marginalizację państw narodowych. Jeśli tego typu głosy będą coraz częściej słyszalne, jeżeli będą miały swoje odzwierciedlenie w rozmaitych dokumentach unijnych i legislacji - to myślę, że mogą stanowić dużą pożywkę dla różnych potężnych ruchów antyunijnych.
Pamiętajmy, że ci politycy, którzy dążą do federacji, postępują z ich punktu widzenia racjonalnie, ale na dłuższą metę nieracjonalnie i nieuczciwie bo wykorzystują sytuację kryzysu, gdy obywatele mogą decydować się na szybkie kroki ale nie zawsze rozsądne. Nowe traktaty i zasadnicze zmiany strukturalne powinny dokonywać się w czasach stabilności, kiedy emocje i strach są mniejsze a więcej jest czasu na chłodną analizę kalkulacji.
Biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności czyli atmosferę histerii związanej z kryzysem i ujawnienie się tej ideologii federalistycznej w wersji radykalnej, gdzie niemal już nie wolno mówić o państwach narodowych, to te okoliczności, stwarzają na dłużą metę sytuację mocno antagonizująca społeczeństwa i może się to obrócić przeciw Unii Europejskiej – dodaje Legutko.
Not. Jarosław Wróblewski

