Posłanka PiS, prof. Krystyna Pawłowicz udzieliła wywiadu w najnowszym wydaniu tygodnika "Wprost". Rozmowa dotyczyła między innymi sztucznie nakręcanej przez pewne środowiska awantury wokół projektu ustawy antyaborcyjnej.

W rozmowie z Mariuszem Staniszewskim poseł Krystyna Pawłowicz wyjaśniła, o co właściwie walczą feministki. Jej zdaniem chodzi im o zakwestionowanie praw natury, walkę z rodziną i religią. Projekt ustawy antyaborcyjnej jest dla nich "paliwem". Profesor Pawłowicz zauważa, że nie jest to walka o zdrowie czy wolność kobiet, feministki z tej "walki" uczyniły sobie zawód. Posłanka PiS zaznacza jednak, że większość młodych ludzi się z nimi nie zgadza.

Dziennikarz zasugerował, że w przypadku referendum w sprawie aborcji prawdopodobnie większość społeczeństwa wolałaby pozostać przy "kompromisie" z 1993 r. Krystyna Pawłowicz odpowiedziała,że należy uświadamiać Polaków, że aborcja jest zabójstwem. Rząd powinien zaś jak najlepiej prowadzić politykę prorodzinną.

Poseł PiS zwróciła uwagę, że jednym z problemów demokracji jest manipulowanie ludźmi. W tym przypadku niektóre media oraz środowiska lewicowe i feministyczne wykorzystują ciąże, do których doszło w wyniku gwałtu. Pawłowicz zaznacza, że takie przypadki zdarzają się jednak bardzo rzadko. Dzieci poczęte w wyniku przestępstw na tle seksualnym są jak najbardziej zdrowe, a państwo powinno się zająć. Dziecko poczęte w wyniku gwałtu nie może odpowiadać za zbrodnię gwałciciela. Prof. Krystyna Pawłowicz przypomniała, że dziecko nie jest częścią ciała matki, a nową istotą ludzką.

Posłanka PiS zaznacza, że jest przeciwna jakiemukolwiek karaniu również matki dziecka poczętego w wyniku gwałtu, prędzej już lekarza przeprowadzającego aborcję. Jest w stanie zrozumieć sytuację kobiety, ofiary przestępstwa seksualnego, jej poczucie upokorzenia, nie chodzi jednak o to, by karać dziecko, ale by stworzyć mu warunki do życia i rozwoju. W kobietach także rozwija się instynkt macierzyński. Zdaniem prof. Pawłowicz feministki tego instynktu nie mają, walczą o rzeczy sprzeczne z prawem natury. "One w ogóle wiecznie walczą: z naturą, z kobietą, z mężczyzną. Same chcą ustalać, kto jest mężczyzną, a kto kobietą, kiedy zabić, a kiedy nie. Nie chcą mieć żadnych ograniczeń". Tego rodzaju wolność jest ułudą. W niektórych przypadkach można mówić o walce z Bogiem, Kościołem czy wręcz o opętaniu. Posłanka PiS przypomina jednak, że istnieje wiele świadectw kobiet, które nawracają się i wychodzą z tego opętania.

Źródło: wprost.pl