Portal Fronda.pl: Małgorzata Marenin, feministka, która pozwała abp Michalika za wypowiedź o tym, że rozwód powoduje cierpienie dzieci, zastanawia się, czy do sądu nie pozwać także Pani. Marenin za skandaliczne uznała skrytykowanie jej działania i zawiadomiła policję. „Złożyłam skargę. Wpisy były bardzo obraźliwe i pojawiło się w nich moje nazwisko” - argumentuje feministka.
Prof. Krystyna Pawłowicz: Osoba, która bierze udział w publicznej dyskusji, pod nazwiskiem musi liczyć się z tym, że będzie adresatem odmiennych, a czasem przykrych opinii. Nazwisko pani Marenin nie jest zastrzeżone w urzędzie patentowym, wolno go używać. Skoro pani feministka występuje pod swoim nazwiskiem, to ja mam prawo, korzystając z wolności wypowiedzi, wyrażać swoje uwagi, tym bardziej, że publicznie zabrała głos w debacie, dotyczącej osoby bardzo ważnej dla wielu Polaków. Pani Marenin używa nazwiska „Michalik”, zapowiadając proces przeciwko arcybiskupowi, a sama chciałaby pozostać anonimowa? Jej zapowiedzi procesowania się ze mną to kolejny dowód na to, że ta pani nie do końca rozumie mechanizmu udziału w publicznej dyskusji i rzeczywiście nie wie, co robi i nie rozumie treści składanych przez siebie wniosków. Jest to próba zastraszenia innych przez osobę, która nie ma argumentów.
Marenin uznała, że Pani ją obraziła.
Jeśli pani Marenin wypowiada się w sposób, który dowodzi, że ona nie ma zielonego pojęcia o tym, o czym mówi, to czemu się dziwi, że ktoś tak, a nie inaczej to komentuje? W polskim języku mamy takie określenie, że jeśli ktoś głupio mówi, kieruje absurdalne wnioski, to świadczy o głupocie takiej osoby. Jeśli czuje się obrażona, to ja jej współczuję. To jednak nie jest powód do obrażania, ale zastanowienia się nad tym, co się robi. Ale czy ona pomyślała, w jaki sposób sama wypowiada się o abp Michaliku? Przecież biorąc udział w publicznej dyskusji, obrażała duchownego.
Czyli nie obawia się Pani żadnego pozwu ze strony Marenin?
Niech pani Marenin robi to, co się jej podoba. Mnie to specjalnie nie interesuje. Osoba, która bierze udział w zaczepnej dyskusji, pewnej prowokacji wymierzonej w ważnego hierarchę kościelnego, czy w ogóle w kogokolwiek, powinna być świadoma tego, że jej działanie spotka się z oceną. Nie można tu wprowadzić granic, że tylko pani Marenin wolno prowokować i obrażać, ale już nikomu więcej, kto krytycznie skomentuje jej działania. A, że ta pani powołuje się na argumenty skrajnie głupie, to oczywiste, że nazywamy to, co ona mówi, przejawem głupoty.
Not. MBW
