Tomasz Wandas, Fronda.pl: Proces o ochronę dóbr osobistych z powództwa Jarosława Kaczyńskiego rozpoczął się w marcu przed Sądem okręgowym w Gdańsku. Jednak dopiero w czwartek Kaczyński i Lech Wałęsa spotkali się osobiście. Na korytarzu nie podali sobie rąk, a na widok koszulki Wałęsy „Konstytucja” Kaczyński wybuchnął śmiechem. O czym świadczą gesty polityków, wyraźna pewność Kaczyńskiego i zdenerwowanie Wałęsy?

Prof. Kazimierz Kik, politolog: Traktuję to jako teatr taniego aktora. Moim zdaniem, politycy z tak dużym doświadczeniem politycznym i życiowym powinni o wiele poważniej traktować opinię publiczną. Natomiast tego typu awantura świadczy w tym przypadku o bardzo niskiej kulturze politycznej pana Wałęsy, który był inicjatorem całego zamieszania. Z drugiej strony pan Kaczyński będąc tak silnie wpływową osobą w Polsce, nie powinien dać się sprowokować.

Moim zdaniem jest to żałosny spektakl, nie sądzę, aby cokolwiek wymagało wyjaśniania w związku z dobrami osobistymi pana Kaczyńskiego. Nie sądzę by proces, który przebiega w tak teatralnej formule (bo czym jest ubieranie się pana Wałęsy w koszulkę z napisem „Konstytucja?) spełnił właściwą rolę, wątpię, by wróciła godność, która została nadszarpnięta. Zarówno pan Kaczyński jak i Wałęsa nie muszą niczego sobie udowadniać - mają ogromne zasługi i zupełnie niepotrzebnie rozmywają je tego typu spektaklami.

"Transmisja z procesu Kaczyński-Wałęsa to chyba najważniejsza lekcja sądownictwa w ostatnich latach. Żadne "numery" sędziów nie mówią tyle o sądach w Polsce, ile przebieg tej rozprawy. A jej przebieg to parodia i czysta kpina z prawa" – uważa publicysta tygodnika "Sieci" Stanisław Janecki. Czy można zgodzić się z tą opinią publicysty - jeśli choć w części publicysta ma racje to w czym w istocie jest problem?

Sędziowie zostali postawieni w trudnej sytuacji, trudno w niej orzekać. Prawo nie sięga tak głęboko w dobra osobiste i nie powinno. W II RP problem, który dziś jest między Wałęsą a Kaczyńskimi można byłoby rozwiązać pojedynkiem. Wtedy, tylko w ten sposób można byłoby rozwiązać zarzuty z jednej i z drugiej strony. Dzisiaj natomiast sąd został postawiony w bardzo trudnej sytuacji, gdyż nie ma prawnej i racjonalnej możliwości rozstrzygnięcia tego sporu.

Czy na pewno?

Spór ten rozstrzygnie jedynie historia.

Z kolei Rafał Ziemkiewicz powiedział” "Szczerze mówiąc, wysoki sąd, który pozwolił zamienić prostą sprawę w taki polityczny cyrk powinien zamienić ten łańcuch na zieloną krajkę i usiąść razem z adwokatami Bolka, byłby tam bardziej na swoim miejscu". Czy jest tak, że to wysoki sąd odpowiada za to co teraz się dzieje?

Nie, nie. Za dużo jest agresji w opinii pana, którego pan cytuje. Tego samego typu agresja przebija się przez pozew dwóch wybitnych polityków. Nie używajmy przymiotników i spuśćmy zasłonę milczenia nad słabościami obu panów.

Na uwagę dziennikarza, że chyba dawno politycy nie mieli okazji stać blisko siebie, Kaczyński odpowiedział: nie ukrywam, że nie jest to dla mnie sytuacja miła -a dla mnie bardzo miła, bo jest mój wielki błąd i pomyłka - stwierdził Wałęsa. I mój wielki błąd i pomyłka i wstyd - odparł prezes PiS. Spotkanie jednak było nieuniknione, pytanie co z niego wyniknie w sensie politycznym i nie tylko?

Przez te wypowiedzi obu panów przebija się swoista małość ludzka. Ponieważ w historii najnowszej Polski jeden odegrał a drugi odgrywa bardzo poważną rolę trzeba powiedzieć, że tego typu zachowania nie pasują do ludzi tak wysokiego kalibru jaki reprezentują obaj politycy. To, jak teraz się zachowują pomniejsza ich rolę jaką odegrali w historii Polski.

Dziękuję za rozmowę.