Tomasz Wandas, Fronda.pl: Mija prawie rok rządów Prawa i Sprawiedliwości. Chciałbym zapytać Pana jako eksperta od ekonomii i finansów jako to w końcu będzie z Polską od strony finansowej. Jedni twierdzą, że PiS pogłębia kryzys i jego politykę nazywają „rozdawnictwem” a drudzy mówią, że to nadzieja dla szybkiego rozwoju gospodarki. Jak jest faktycznie?
Prof. Jerzy Żyżyński (Rada Polityki Pieniężnej): Nie da się jasno, jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Wszystko zależy od tego, czy uda się pobudzić gospodarkę. Jest to niezmiernie trudne, w gospodarce jest tak, że bardzo łatwo można stracić a ciężko zyskać. Gdy utraci się tak zwane moce produkcyjne odbudowa wymaga sporego czasu i nakładu pieniędzy. Bogactwo bierze się z pracy na narzędziach pracy. Bogactwo bierze się też z wytwarzania, podział jest wtórny. Program 500+ i inne programy w których daje się obywatelom pieniądze, w pewnym sensie jest skompensowaniem owego złego podziału. Dlatego, że zły podział w gospodarce jeśli chodzi o dochód narodowy jest konsekwencją tego, że gospodarka została uzależniona od niskich płac. Mamy bardzo niskie płace, niski udział płac w PKB. Gdy mamy niskie płace w PKB, czyli to co się oddaje ludziom z tego co wytworzyli gospodarka rozwija się nie tak jakbyśmy tego chcieli.
Co się dzieje gdy ludziom mniej się płacić?
Wtedy olbrzymie pieniądze uciekają poza granicę kraju. W tym momencie z Polski ucieka ok 100 mld. rocznie! Rząd częściowo kompresuje to zachwianie dawaniem obywatelom, którzy tego potrzebują pieniędzy. Młode matki stają się w pewnym sensie osobami zatrudnionymi przez państwo aby wychowywać swoje dzieci. Godne pochwały jest to, że państwo w końcu przywróciło godność młodym matkom. To jak nazywają tę politykę dawania ludziom pieniędzy przeciwnicy, owo „rozdawnictwo” jest po prostu wsparciem popytu.
Czy to wystarczy?
Sam popyt nie. Trzeba jeszcze produkować. Bogactwo bierze się z tego co wytwarzamy, z pracy na narzędziach pracy. Osobiście jestem za tym, aby wynagradzać za pracę typu „trudu wychowawczego”, co teraz robi PiS. Jest to sfera dobra publicznego, naszego wspólnego. Kiedyś te dzieci będą pracować między innymi na nasze emerytury. Zobaczymy też jak wyjdzie plan Morawieckiego.
Mówi Pan Profesor, że „zobaczymy co będzie”. Jakie jednak jest tego prawdopodobieństwo?
Ocena prawdopodobieństwa jest subiektywna. Premier Morawiecki jest finansistą, brakuje mu dobrego grona inżynierskiego dookoła. Plan rozwoju gospodarki musi być konsultowany przede wszystkim z inżynierami. W konsultacji z inżynierami powinni na przykład inwestować w polskie firmy produkcyjne, które napędzą gospodarkę.
W jaki sposób miałoby im to pomóc?
Państwo może wspierać takie działalność chociażby przez zamówienia publiczne. Może również wspierać ulgami podatkowymi na badania naukowe itd. Trzeba też szerszego finansowania.
Czyli?
Czyli zasobów środków finansowych. W chwili obecnej zasób oszczędności jest bardzo słaby. W Polsce bardzo wiele zmarnowano na początku lat dziewięćdziesiątych. Każdy wie, że trzeba rozumieć to co się robi. Niestety dwadzieścia kilka lat temu nie było takiej świadomości jak dzisiaj. Jest to dla nas lekcja z której powinniśmy wyciągnąć wniosek. Dzisiaj przede wszystkim powinniśmy gromadzić jak największą ilość informacji. I działać. Balcerowicz i inni „eksperci” nie wiedzieli co robią, przez co straciliśmy sporo lat. Konsekwencją tych złych działań mamy niski zasób kapitałowy. Mając niski zasób kapitałowy trudno wspierać rozwój na odpowiednim poziomie. Środki unijne zostały z znacznej mierze zmarnowane na kosztowną, w dużej części niepotrzebną infrastrukturę.
Co na przykład?
Infrastruktura rozrywkowa czy niepotrzebne ekranowanie autostrad. Podkreślić trzeba, że UE wcale nie chciała nam tych rzeczy finansować.
Jakie zatem wnioski możemy wyciągnąć z tylu zmarnowanych sytuacji, złych inwestycji?
Największy problem jest w tym, że dobre działania napotykają na mur złej woli. Ludzie związani z PO blokują wiele dobrych inicjatyw, które mogłyby się przyczynić do rozwoju naszego państwa.
Dlaczego to robią?
Dla wielu z nich nie liczy się dobro kraju a wyłącznie interes polityczny. Zamiast skupić się na tym jak można by było pomóc budowaniu lepszej Polski myślą tylko gdzie można by było coś zepsuć.
Wspominał Pan Profesor o minusie tego, że premier Morawiecki jest finansistą. Nie ma ten fakt żadnych plusów?
W sferze teoretycznej to nie jest żadnej minus. Jak już wcześniej wspomniałem największym minusem są działania ludzi, którzy chcą szkodzić Polsce. Co z tego, że ma on bardzo dobry plan jak natrafia ciągle na przeszkody chociażby w sferze administracyjnej?
Nie do końca rozumiem..
Nie mogę mówić o szczegółach. Wiem, że problemy są i to niemałe. Część urzędników stoi w totalnej opozycji a część w ogóle nie zna się na tym, co robi.
Nie można zatem ich zmienić?
Trudno, żeby z dnia na dzień PiS obsadził na kierowniczych stanowiskach ludzi ze swojego środowiska, aby mogli oni nie przeszkadzać, a pomagać w realizowaniu zmian. Jeszcze sporo czasu musi upłynąć aby można było mówić o tym, że PiS faktycznie realizuje wszystkie swoje postulaty bez przeszkód.
Zmiana urzędników to jedno, czas to drugie ale gdzie PiS znajdzie pieniądze, które wydaje się łatwo chce i faktycznie daje ludziom?
Co to są pieniądze? Pieniądze to podział strumieni, czyli dochodu. Pieniądze biorą się z podziału wytworzonego dochodu. Są też zasoby. Ludzi na emeryturze nie tylko żyją z dochodów emerytalnych ale żyją także z zasobu tego co zaoszczędzili. Z tego zasobu finansuje sobie wczasy, kupuje dla dzieci, wnuków prezenty itd. Zasoby te są słabe. Ludzie mają oszczędności a jednocześnie mogą być one uaktywnione na przykład do finansowania programów gospodarczych. Tego nie ma, z tym właśnie są problemy. Pieniądze są też z emisji, wbrew temu co opowiadają niektórzy finansowi laicy. Co do emisji w Polsce mamy też niestety doktrynalne opory dlatego, że jest to bardzo niebezpieczne źródło.
Dlaczego?
Złe wykorzystanie tego źródła może doprowadzić do destabilizacji gospodarczej. Czy rząd sobie z tym poradzi, ciężko powiedzieć. Ma on przed sobą dużo trudnej i skomplikowanej pracy - to na pewno.
Bardzo dziękuję za rozmowę.
