Prof. Grzegorz Górski dla Frondy: Czy premier ustanowi komisarza w miejsce prezydent Warszawy? - zdjęcie
11.10.17, 11:00źr. grzegorzgorski.pl/Youtube.com

Prof. Grzegorz Górski dla Frondy: Czy premier ustanowi komisarza w miejsce prezydent Warszawy?

Luiza Dołęgowska, Fronda.pl: Słychać głosy, że pani prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz pogrąży PO. Czy Pana zdaniem faktycznie może tak się stać i dlaczego liderzy PO jasno i wyraźnie nie potępiają działań wiceprzewodniczącej partii, tylko coś przebąkują, że ,,powinna się stawić na komisji''? Czy zbyt wiele interesów ich łączy, by do takiego ,,rozwodu'' mogło dojść?

Prof. Grzegorz Górski, prawnik, wykładowca akademicki: Wystarczy uświadomić sobie, ilu ludzi PO funkcjonuje w warszawskich urzędach i innych instytucjach oraz firmach związanych z Urzędem Stołecznym. Wystarczy uświadomić sobie, ile interesów w Warszawie i nie tylko, żyje z pieniędzy warszawskich podatników. Dla odciętej od rządowych „fruktów” formacji to dzisiaj sprawa życia i śmierci.

Chcąc nie chcąc muszą brnąć w jej ochronę, bo gdyby w Warszawie zjawił się komisarz wyznaczony przez premiera, oznaczałoby to dla tej partii katastrofę o skutkach porównywalnych z utratą poziomu centralnego. A może nawet większą. G. Schetyna próbował przejąć inicjatywę, wstawić tam swojego człowieka (p. Pahla), ale widać wyraźnie że pajęczyna stworzona przez ludzi Hanny Gronkiewicz-Waltz jest tak solidna, że nie ma mowy aby można było jej się pozbyć bez tych straszliwych dla PO skutków.

To co może jedynie dziwić to fakt, iż premier nie korzysta ze swoich uprawnień do wprowadzenia komisarza. Wystarcza do tego już tylko sprawa zwrotu nieruchomości na ul Noakowskiego 16 na rzecz męża HG-W. W tej sprawie w sposób oczywisty HG-W miała obowiązek się wyłączyć jako organ i przekazać sprawę do rozpoznania innemu prezydentowi miasta. To jest skrajnie rażące naruszenie prawa, do tego takie, którego skutkiem jest przysporzenie do majątku wspólnego małżonków Waltz mienia wielkiej wartości. To już nie tylko rażące naruszenie przepisów kodeksu postępowania administracyjnego, ale także czyn zabroniony ustawą karną. Wielu wójtów czy burmistrzów w minionych latach, za nieporównywalne rzeczy traciło nie tylko urzędy.

Czy argument pani prezydent Warszawy, że komisja ds. reprywatyzacji jest nielegalna, ma jakiekolwiek uzasadnienie prawne, czy też jest to tylko wymówka, by nie składać żadnych zeznań w sprawie warszawskich kamienic i afer z nimi związanych?

Nie chcę się już znęcać nad HG-W i komentować Jej komentarzy najpierw do ustawy, a teraz do wyroku NSA. Dziś już nie ulega żadnej wątpliwości, że jedynym powodem nie stawiania się przez HG-W na wezwania komisji jest obawa przed dalszymi skutkami, ewentualnych oświadczeń i wyjaśnień złożonych podczas takiego posiedzenia.
To jest rzeczywiście dla Niej wielki problem, bo wiele osób także w Jej obozie oczekuje że tam się zjawi i „da odpór” nieprawdziwym zarzutom. Pewno by tak mogło być, gdyby nie oczywista już dziś odpowiedzialność karna HG-W za dziesiątki, a może setki pogrążających Ją decyzji. Ponieważ wie, że już niedługo zapewne będzie musiała się zmierzyć z tą perspektywą, to jedyne co reprezentuje jako konsekwentną linię już w tej chwili procesową, to twierdzenie że o niczym nie wiedziała, a te decyzje podejmował kto inny. Tego się będzie trzymać konsekwentnie, bo tyle to jeszcze z prawa karnego pamięta.

Wczoraj wyszło na jaw, że były dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie był pośrednikiem mafii, jest też mowa o wielkiej łapówce w kwocie 31 milionów zł dla Jakuba R. (źr. wpolityce.pl) - czy demaskowanie współpracy prawników z mafią nie jest tym większym imperatywem, by rząd z pełną stanowczością wprowadzał reformę sądownictwa, bo kto inaczej skaże takich ,,prawników''?

To bardzo przykra sprawa. I niestety nie świadczy dobrze o samorządzie adwokackim. Sprawa zaangażowania wielu adwokatów w ten przestępczy proceder od lat nie była w tym środowisku tajemnicą. Dotyczy to zresztą nie tylko Warszawy. I ani Naczelna Rada, ani żadna z Rad Okręgowych nie uznała za stosowne aby w jakikolwiek sposób zasygnalizować, że to problem godzący w dobre imię całej korporacji. To samo dotyczy zresztą korporacji radców prawnych. I tu także cisza. Co ciekawe, ci sami ludzie nie mieli chwili zwątpienia, by uruchamiać procedury dyscyplinarne wobec posłów – adwokatów, którzy głosowali w Sejmie nie po myśli władz korporacji. Dopiero zewnętrzny nacisk sprawił, iż wycofali się z tych żenujących pomysłów.

Trudno znaleźć słowa by opisać skalę upadku moralnego, który ilustrują te dwie sytuacje. W tym kontekście widać wyraźnie, że nie ma wewnętrznych sił, które w ramach korporacji byłyby w stanie odpowiednio reagować na sytuacje, które tego wymagają. Jest natomiast wiele sił i niesłychany entuzjazm, by walczyć ze wszystkimi i ze wszystkim, co reprezentują ludzie kwalifikowani jako polityczni przeciwnicy. W tym wypadku naprawdę – jako członek tej korporacji – wiem co mówię.

Dziękuję za rozmowę