Powinniśmy tę sprawę maksymalnie nagłaśniać, bo jest szansa, że część osób, które o tym usłyszą pomyśli, że skoro Polacy protestują, to jest coś na rzeczy. To jest doskonały moment na to, żeby wywrzeć presję i nakłonić prezydenta – co oczywiście będzie bardzo trudne – do publicznego wystąpienia i przeprosin, a nie zdawkowego komunikatu, który pewnie wystosuje w jakimś niewielkim liście. Czy to się uda? Trudno powiedzieć, bo będzie to zależało od jego sztabu wyborczego.
Nie ulega wątpliwości, że Obama strzelił sobie w stopę krótko przed wyborami zrażając sobie tylu polskich wyborców. Z drugiej strony, stało się to w momencie, kiedy prezydent chciał im się przypodobać, bo przecież wręczanie odznaczenia Karskiemu odbywało się nie bez przyczyny akurat w tym momencie, a nie dwa lata temu. Niewątpliwie, zawalił sztab Obamy i bez wątpienia, my powinniśmy teraz protestować.
Not. eMBe

