Marta Brzezińska: Co Pani Profesor, jako specjalistka od etyki dziennikarskiej, sądzi o poprowadzeniu przez Krzysztofa Skowrońskiego, szefa SDP, ostatniej konwencji Prawa i Sprawiedliwości?

 

Prof. Krystyna Czuba*: Trudno mi odpowiadzieć na to pytanie, ponieważ ja – z racji moich obowiązków - nie mogłam być na tej konferencji.

 

Pytam Panią Profesor bardziej ogólnie, czy nie widzi Pani nic niestosownego w tym , że szef prestiżowego stowarzyszenia dziennikarzy występuje w roli konferansjera na partyjnej konferencji. Media, zwłaszcza te liberalne, już uznały to za przejaw skrajnego zaangażowania dziennikarstwa w politykę.

 

Ja w żaden sposób nie postrzegałabym tego jako przejaw zaangażowania. Każdy dziennikarz, nie tylko może, ale i powinien mieć własne poglądy, nawet wtedy, kiedy jest na służbie. Zasada jest jedna, kiedy jest w coś zaangażowany, musi wyraźnie zaakcentować swoje poglądy, powiedzieć o nich, nie udawać bezstronnego. Dlatego w tym przypadku nie widzę ani niestosowności, ani niczego innego, co można by uznać za niezręczne czy niemądre.

 

Te same media, które dokonały niemal linczu na Krzysztofie Skowrońskim, jednocześnie nie widzą nic niestosownego na przykład w tym, że premier ogląda mecze w towarzystwie sędziego Milewskiego.

 

Tu komentarz jest bardzo prosty, wręcz sam się narzuca. Media są po prostu dyspozycyjne, a nie uczciwe. Gdyby dziennikarze byli uczciwi, to – jeśli widzą w tym niestosowność, napisaliby o tym. Powiem więcej, oni nawet widzą, że to jest złe, niestosowne, ale nie napiszą tego, bo zwyczajnie im się to nie opłaca. Milczą, bo opłaca im się to z różnych powodów, finansowych, salonowych... Tylko w ten sposób można to skomentować.

 

To chyba również kolejny przykład panującej w mediach, tzw. mainstreamowych, tendencji, w ramach której krytykuje się jedynie opozycję, ale jeśli podobny problem pojawia się po stronie preferenowanej przez te media opcji politycznej, to łatwo przymknąć na to oko.

 

To jest celowe działanie, które się opłaca, a nie wynika z tego, że ci dziennikarze tak myślą. Nie, oni wcale tak nie myślą! W większości, bo być może ktoś już ma tak zniszczone sumienie, że rzeczywiście tak uważa. Ale jeśli ma jeszcze odrobinę sumienia i rozumu, to nie może tak myśleć. Dziennikarzom po prostu opłaca się w taki sposób mówić, czy pisać, mają za to konkretne profity. Tylko dlatego. Chyba, że mają kompletnie zaciemnione sumienia, zaciemnione umysły. Ale wtedy nie nadają się już nie tylko na dziennikarzy, ale także do popełnienia jakiejkolwiek funkcji społecznej. Jeszcze raz chcę podkreślić – każdy ma prawo do własnych poglądów, jeżeli je bardzo jasno wyrazi, powie o nich. Dziennikarz tylko w informacji ma być obiektywny; w publicystyce, w życiu nie można człowiekowi zabronić posiadania poglądów. A jeśli ktoś się z tego śmieje, to znaczy, że jest to jego słabością, nie potrafi znaleźć innych argumentów.

 

Rozmawiała Marta Brzezińska

 

*Prof. dr hab. Krystyna Czuba jest etykiem, wykładowcą Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie i Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Specjalizuje się w teologii moralnej, etyce dziennikarskiej i edukacji medialnej.