Według byłego doradcy prezydenta Jimmy’ego Cartera ds. bezpieczeństwa narodowego, współczesny świat wszedł "w okres historii świata odmienny od poprzedniego". Przypomniał, że przez ostatnich kilkaset lat toczyła się walka o hegemonię światową. - I to był główny wyraz XX wieku – dwie wojny światowe i kilkudziesięcioletnia "zimna wojna" o hegemonię światową między USA a ZSRR - mówił.



Obecnie - jak dowodził - żadne wielkie państwo nie może starać się o hegemonię światową, bo to jest poza jego możliwościami. - Dlatego musimy myśleć innymi koncepcjami, mieć inną wizję tego wieku, jeżeli ma być w jakiś stopniu postęp ludzki - radził.

 

Nasuwa się pytanie o koncepcję profesora? Jaka powinna być i skąd wyrastać. Na to odpowiada: - że Europa powinna "wciągnąć do bliższej współpracy" Turcję i Rosję. Turcję określił jako "nowoczesną, rozwijającą się demokrację", która od ponad stu lat zmierza ku "świadomej modernizacji", a jako model przyjmuje właśnie Europę. - To bardzo ambitny program zasadniczej przemiany - zauważył, przypominając jednocześnie, że Turcja od lat jest też "udanym i jednym z najważniejszych członków NATO" - podaje TVN24.pl.

 

Brzeziński mocno skrytykował "pewne cechy obecnego systemu ustroju amerykańskiego". - System finansowy oparty na jedynie na chciwości i stosujący procedury tylko spekulatywne – to nie jest trwałe. System społeczny, w którym nierówności społeczne, zwłaszcza w wynagrodzeniach, coraz bardziej od siebie odbiegają – to stan nie do utrzymania - ocenił.



Zwrócił też uwagę, że społeczeństwo amerykańskie ma "minimalną znajomość sytuacji międzynarodowej". - Nie są uczeni historii świata, który jest teraz politycznie pobudzony, którego nie można ignorować, jak było dawniej, Ameryka musi ten świat rozumieć - mówił. - Nie mają w szkołach geografii politycznej, nie wiedzą gdzie dane kraje są. Jak była wojna z Irakiem, to 70 proc. kandydatów na wyższe uczelnie nie mogła znaleźć Iraku na mapie - dodał. Przyznał, że najlepsze uniwersytety na świecie są właśnie w USA, ale - jak podkreślił - kształci się elita, "ale to jest mały odsetek".

 

sm/tvn24