"Niemiecki rząd będzie robił z Polską realpolitik, tak jak Merkel to robi z Erdoganem, Orbanem czy Trumpem" - mówi w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" prof. Klaus Bachmann.
Jak wskazuje Bachmann, niemieckie elity - eksperci, dyplomaci, dziennikarze, politycy - mają negatywny stosunek do polskiego rządu. Wynika to z jednej strony ze sprawy polityki migracyjnej Polski, z drugiej - z kwestii Trybunału Konstytucyjnego.
"Nikt w Niemczech nie rozumie, jak rząd może sobie bezkarnie podporządkować Trybunał Konstytucyjny i łamać własną konstytucję. Konstytucja i trybunał w Niemczech są niemal święte. Podstawa niemieckiej demokracji i praworządności" - mówi Bachmann.
Jak podkreśla jednak, tak czy inaczej Niemcy będą robić z Polską realpolitik.
Bachmann mówił też o znaczeniu Polski w konflikcie na Ukrainie. Jak stwierdził, na samym początku Polska mocno się liczyła, ze względu na duży polski "soft power" względem Ukrainy.
"Ale Rosja zmilitaryzowała ten konflikt i w tym momencie polskie rządy (Kopacz, tak samo jak Szydło) zabiegały już tylko o poparcie dla własnego bezpieczeństwa. Polska wypadła z gry o Ukrainę i jest teraz słabsza niż kiedykolwiek wcześniej po 1989 r. Ten soft power, który Polska posiada, przestał się liczyć, a wojskowe i finansowe możliwości Polski nie liczą się w porównaniu z możliwościami Niemiec i Francji" - podkreśla uczony.
Według Bachmanna, Niemcy Polskę lubią i szanują. Dziś jednak nasz kraj przekształcił się dla wielu z tych, którzy wiedzą coś o Polsce, w państwo "specjalnej troski". Niemcy obawiają się, że powstanie u nas rodzaj autokracji i zmarnuje się owoce wypracowane po 1989 roku.
ol/Forsal.pl
