Chodzi o sprawę z 2007 roku, kiedy Nergal podarł na koncercie Biblię nazywając ją ”księgą kłamstw”, a Kościół katolicki „największą zbrodniczą sektą”.
W 2011 r. Sąd Rejonowy w Gdyni uniewinnił Darskiego, uznając że działał on „bez zamiaru bezpośredniego”. Rozpatrując apelację, Sąd Okręgowy w Gdańsku uznał, że Sąd Najwyższy musi dokonać wykładni prawa w drodze uchwały.
Sąd Najwyższy uznał, że przestępstwo obrazy uczuć religijnych popełnia nie tylko ten, kto chce go dokonać, ale także ten, kto ma świadomość, że może do niego dojść.
Mec. Kazimierz Smoliński uważa, że ten proces jest dobrym przyczynkiem do dyskusji, czy państwo polskie w sposób właściwy chroni uczucia religijne osób wierzących. Ten przepis przez wiele lat był martwy.
– Jako wierzący domagamy się przestrzegania istniejącego przepisu karnego art. 196 kodeksu karnego. Jeżeli on istnieje to powinien być szanowany. A nie jak do tej pory zostanie przepisem martwym – wyłącznie na usilne wnioski osób pokrzywdzonych były wszczynane postępowania i bardzo często umarzane. Jestem przekonany, że w tej chwili to się trochę zmieni, ale powinna się zmienić również postawa Katolików. Katolicy powinni domagać się ścigania takich przestępstw – mówi adwokat.
AM/Radio Maryja
