Po kontrowersjach, jakie wzbudziła podróż marszałka Senatu z grupą senatorów do Miami, teraz prof. Grodzki zdaje się chcieć zrehabilitować swój wizerunek. Marszałek zapowiedział, że chce udać się do Kijowa, aby okazać solidarność narodowi ukraińskiemu.

- „Jeżeli warunki się nie zmienią, to udam się w czwartek wraz z delegacją senatorów, wieczorem na Ukrainę, by spotkać się tam z najważniejszymi ukraińskimi politykami”

- oświadczył w rozmowie z PAP marszałek Senatu.

Podkreślił, że Ukrainę należy dziś wspierać na każdym szczeblu.

- „Wszyscy ludzie dobrej woli muszą pracować, każdy na swoim szczeblu, aby uniknąć konfliktu zbrojnego, który byłby dewastujący nie tylko dla Ukrainy, czy rykoszetem dla Polski i Europy Środkowej, ale też dla sporej części świata, więc wysiłki na każdym szczeblu są niezbędne”

- powiedział.

Ostatnio ogromne kontrowersje wzbudził wyjazd marszałka Grodzkiego z grupą senatorów na polonijny „Kongres 60 milionów” w Miami na Florydzie. Wizyta ta miała rozzłościć nawet polityków Platformy Obywatelskiej.

- „Grodzki pojechał tam chyba na plażę oraz bal, bo i ten był w planach. Organizowanie wyjazdu delegacji z Polski, kiedy nawet nie chciał się z nim spotkać gubernator czy rektor uczelni, jest śmieszne”

- powiedział portalowi „Wprost” anonimowy informator.

- „I zostało źle odebrane przez Polonię amerykańską, która wspiera PO. Pisali do mnie z pytaniem, dlaczego Grodzki ośmiesza partię”

- dodał.

Interia podaje, że wycieczka marszałka Senatu w czasie ogromnej eskalacji rosyjsko-ukraińskich napięć rozwścieczyła też Donalda Tuska.

- „Szef nie chciał, żeby sprawa wypłynęła do mediów, a Kancelaria Senatu chwali się tym wyjazdem na swojej stronie internetowej. W jaki sposób miałbym to skomentować?”

- pyta w rozmowie z Interią osoba z bliskiego otoczenia szefa Platformy.

kak/PAP, polsatnews.pl, Wprost.pl, Interia.pl, WP.pl