Ewa Siedlecka opisuje dziś w „Gazecie Wyborczej” proces sądowy, jaki właściciel portalu Allegro.pl wytoczył organizacjom antyfaszystowskim za wpisanie w jego logo symbolu SS. Autorka utyskuje przy tym, że na portalu tym kwitnie handel gadżetami promującymi nazizm i faszyzm, a to - jak pisze dziennikarka - jest zabronione. I dobrze, że Siedlecka podnosi problem promowania faszystowsko-nazistowskiej ideologii w internecie. Szkoda jednak, że nie pokusiła się o opisanie takiego samego problemu dotyczącego komunizmu (również zakazanego). Tę sprawę – zgodnie z linią redakcji - skrzętnie przemilczała.
A ideologię komunistyczną szerzy się w Polsce w dużo większym stopniu, niż faszyzm i nazizm. Na portalu Allegro dużo łatwiej kupić rzeczy promujące Che Guevarę, Stalina, Lenina, czy ideologię komunistyczną od opisanych przez Siedlecką hitlerowskich naszywek. W kilku polskich muzeach poświęconych komunizmowi sprzedaje się masowo naszywki z komunistycznymi zbrodniarzami, czy popija piwko nazywane ich imieniem. I nikogo to nie oburza i nie dziwi.
Ta dysproporcja w traktowaniu nazizmu i komunizmu to zasługa między innymi takich mediów, jak „Gazeta Wyborcza”, która patrzy przez palce na promowanie komunistycznej ideologii. Wychodzą one z przekonania, że komunizm jest mniej zbrodniczy, jest do wybaczenia. Choć nazizm oraz komunizm dokonały w Polsce zbrodni na podobną skalę, a na świecie ofiar komunizmu jest dużo więcej, polscy ”intelektualiści” traktują je w inny sposób. Komuniści weszli bowiem płynnie w III RP i zostali częścią polskiej elity. A „GW” zrobiła wiele, by stali się oni prawdziwymi autorytetami, by Polacy traktowali ich jak ojców założycieli, mentorów „polskiej demokracji”. Nie wspomina więc zbyt często o zbrodniczej ideologii, której służyli.
Typowa dla „Wyborczej” taktyka przemilczania zbrodniczości komunizmu ma doprowadzić do zatarcia prawdy o tej ideologii wśród Polaków. „GW” kontynuuje w ten sposób komunistyczną propagandę z czasów PRL, która wmawiała społeczeństwu, że to hitlerowcy dokonali w Polsce strasznych zbrodni, a Armia Czerwona i ZSRS dały Polsce i światu wolność od faszyzmu. O tym, że ceną tej wolności był terror i śmierć na taką samą skalę, co wcześniej, nikt w PRL nie mówił. Podobnie jak dziś nie można o tym przeczytać w „Wyborczej”.
Stanisław Żaryn
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

