Zakończył ją słowami „Tak mi dopomóż Bóg”. To nie jedyny „duchowy” element uroczystości. - Niech Cię Bóg prowadzi – życzył nowej głowie państwa marszałek sejmu, Grzegorz Schetyna.

Bronisław Komorowski wygłosił także orędzie prezydenckie. - Pamięć o ofiarach katastrofy smoleńskiej jest naszym wspólnym i moim osobistym obowiązkiem – powiedział prezydent. Nie uściślił jednak, jak rozumie ten obowiązek i czy w związku z tymi słowami zamierza wyznaczyć termin obiecanego upamiętnienia katastrofy w miejscu, w którym obecnie znajduje się krzyż przed Pałacem Prezydenckim.

Polityk PO uspokajał Polaków: - Nikt na naszą wolność nie czyha, nikt na nas nie czyha – powiedział, podkreślając, że żyjemy w kraju suwerennym, cieszącym się najdłuższym okresem niepodległości od setek lat. Dodał, że jego kancelaria ma być miejscem, w którym „krzyżować mogą się drogi wszystkich Polaków”.

sks

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »