- Rada Bioetyczna była pod rządami Busha filozofującą grupą doradczą – powiedział Reid Cherlin z biura prasowego 47-letniego szefa Białego Domu, Baracka Obamy. - Nowa komisja ma proponować  rozwiązania praktyczne – dodał. Obama wysłał do członków Prezydenckiej Rady Bioetycznej list, w którym pisze, że ich pomoc nie jest mu już potrzebna. Mimo iż ich kadencja mija całkiem niedługo - we wrześniu.

Prezydencka Rada Bioetyczna została powołana przez poprzedniego prezydenta Stanów Zjednoczonych George'a W. Busha niecałe 8 lat temu, w czasie, gdy rozgorzała ostra dyskusja na temat badań nad komórkami macierzystymi. Celem działalności Rady było doradzanie głowie państwa w takich sprawach, jak ustawodawstwo dotyczące aborcji, eutanazji, czy badań nad komórkami macierzystymi. Nie było to pierwsze tego typu ciało w historii USA – kolejni prezydenci zbierają grupy ekspertów od bioetyki wokół siebie od 1974 roku. Także obecny prezydent chce zastąpić PRB nowym ciałem.

Dlaczego więc obecna zmiana budzi tak wielkie kontrowersje? - Obama dąży do powołania ciała, które będzie raczej jednolicie liberalne, aniżeli filozoficznie różnorodne – twierdzi członek PRB i filozof prawa prof. Robert George. Dodaje także, iż zarzuty wobec obecnej Rady wskazujące na fakt, iż przemawia ona jednym, konserwatywnym głosem, są bezpodstawne. Zasiadali w niej także przeciwnicy prezydenta Busha i niejednokrotnie wyrażali oni poglądy sprzeczne z jego wizją. Ponadto dziwi go zarzut nadmiernego dyskutowania, wysuwany wobec ciała, jakim jest Rada. - Dyskusja to kluczowy element dochodzenia do zgody, zaś jedynym sposobem na uniknięcie jej byłoby powołanie Rady, w skład której wchodziliby ludzie już na początku zgadzający się ze sobą – uważa George. - Myślę, że nowa Rada będzie jedynie przyklepywać program Obamy – twierdzi profesor.

 

sks/CNA

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »