Prezydent miał czas na podjęcie decyzji o podpisaniu nowelizacji ustawy o systemie oświaty do końca poniedziałku. Pół godziny przed północą oświadczył, iż nie złoży swego podpisu pod dokumentem. Powodem miało być przeświadczenie, iż w dobie kryzysu finansowego państwa nie stać na kosztowną reformę.
- Jest mi przykro - stwierdziła minister edukacji narodowej Katarzyna Hall, która niemal do ostatniej chwili przekonywała prezydenta do projektu. - Liczyłam na to, że prezydent da taki znak zgody, żeby pokazać, iż można budować atmosferę zgody wokół tego dokumentu, wokół edukacji – dodała polityk.
„Zgoda” miała dotyczyć zmuszania rodziców do posyłania swoich sześcioletnich dzieci do szkół od 2012 roku. W następnym roku szkolnym rodzice mieliby jeszcze wybór, czy chcą by ich dzieci rozpoczęły zbiorową edukację wcześniej. Jednak – prawdopodobnie po to, by nie pomyśleli, że to oni mają prawo do decydowania o losie swego dziecka – ich pociecha musiałaby uczęszczać pzez rok do przedszkola. W innym wypadku konieczna byłaby pozytywna opinia poradni psychologiczno-pedagogicznej. Niestety prawdopodobnie nowelizacja i tak wejdzie w życie.
Przewodniczący klubu Lewica Wojciech Olejniczak zapowiedział już wczoraj, że jego frakcja parlamentarna będzie głosować za odrzuceniem weta prezydenta. Podobnie uczynią też ludowcy i „liberałowie” z Platformy Obywatelskiej.
sks/Rz/Wprost
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

