Prezydent Ukrainy wciąż apeluje o większą pomoc Zachodu ostrzegając, że agresja Rosji może nie skończyć się na Ukrainie. „Dzisiaj wojna jest tutaj. Jutro będzie na Litwie, potem w Polsce i w Niemczech” – stwierdził Wołodymyr Zełenski.
W wywiadzie udzielonym ABC News prezydent Ukrainy wskazał, że Stany Zjednoczone wciąż mogą wiele zrobić dla Ukrainy. Wymienił kwestie związane ze wsparciem wojskowym, „bezpieczeństwem na niebie” oraz presją ekonomiczną.
- „Wiele rzeczy zależy nie tylko od nas. Dzisiaj wojna jest na Ukrainie. Jutro będzie na Litwie, potem w Polsce i w Niemczech”
- mówił.
Władimira Putina porównał do bestii przekonując, że „im więcej zje, tym więcej będzie chciał”.
Kreml informuje, że jest gotowy zakończyć „operację” na Ukrainie, jeśli ta spełni określone warunki. Żąda m.in. zmiany ukraińskiej konstytucji, w której miałaby zostać zapisana jej neutralność. Domaga się też uznania Krymu za terytorium rosyjskie, a separatystycznych republik za niepodległe państwa.
- „Jesteśmy gotowi do dialogu, ale nie jesteśmy gotowi na kapitulację. Tu nie chodzi o mnie, a o ludzi, którzy mnie wybrali”
- powiedział Zełenski.
Zaznaczył, że Ukraina się nie podda i rozpocznie wojnę partyzancką, jeśli Rosji uda się zająć jej miasta.
kak/ABC News, Wprost.pl
