Senat Urugwaju przegłosował 11 listopada depenalizację aborcji. Potwierdził tym samym wcześniejszą decyzję urugwajskich posłów, podjętą minimalną większością, 49 głosów przeciwko 48. Jednak plany parlamentarzystów pokrzyżuje prawdopodobnie prezydent Urugwaju, socjalista Tabare Vasquez. Prezydent, który z zawodu jest lekarzem, zadeklarował w ubiegłym roku, że nie zgadza się „ani filozoficznie ani biologicznie” na legalizację aborcji i zawetuje każdą ustawę dopuszczającą przestępstwo na nienarodzonym dziecku.

Kościół katolicki prowadził przed głosowaniem kampanię przeciw liberalizacji prawa aborcyjnego, które wprowadzałoby w Urugwaju najbardziej liberalne ustawodawstwo dotyczące aborcji w całej Ameryce Południowej. Arcybiskup Montevideo Nicolas Cotugno przypomniał politykom, że każdy, kogo głos przyczyni się do śmierci nienarodzonych zaciąga na siebie automatycznie ekskomunikę. Większości parlamentarzystów się tym jednak nie przejęła. Obecnie tylko Gujana, jedyne państwo anglojęzyczne w Ameryce Południowej, dopuszcza przerywanie ciąży do 12 tygodnia.

MaRo

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »