Czy czarny scenariusz europejskich elit się sprawdzi? Być może czeski senat odrzuci dziś ratyfikację Traktatu Lizbońskiego.

Euroentuzjaści nie wierzą, by ktokolwiek mógł szczerze głosować przeciwko dokumentowi. I usiłują stworzyć wokół ewentualnego odrzucenia Traktatu atmosferę skandalu. - Jest możliwe, że prezydent Klaus kupi głosy senatorów. Każdy, kto zna Czechy wie, że taka sytuacja jest możliwa – twierdzi niemiecki eurodeputowany Daniel Cohn-Bendit, który kilka miesięcy temu w karygodny sposób potraktował czeską głowę państwa na spotkaniu w Pradze.

A jak wygląda sytuacja rzeczywiście? Obecnie w liczącym 81 osób senacie zasiada 36 przedstawicieli Obywatelskiej Partii Demokratycznej, której większość przedstawicieli jest stanowczo przeciwna ratyfikacji Traktatu. – Nie ma w ODS nikogo, kto byłby zadowolony z traktatu. Ale jest grupa polityków, którzy są w stanie z nim żyć. Dlatego wydaje się mi, że jutrzejsze głosowanie w Senacie zakończy się akceptacją traktatu – uważa europoseł partii, Jan Zahradil. Trudno powiedzieć, jak wobec dokumentu ustosunkują się trzej senatorowie Komunistycznej Partii Czech i Moraw, która także nie uważa dokumentu za idealne rozwiązanie. Reszta mandatów należy do socjaldemokratów, chadeków oraz centrowego klubu Otwarta Demokracja. Wynik głosowania może więc nie być pewny do końca.

 

sks/Rz/Der Standard

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »