Jako pierwszy posadę w Kancelarii Prezydenta, jeszcze w dniu katastrofy smoleńskiej dostał Jacek Michałowski. Kilka dni temu nominację na podsekretarza stanu otrzymał Jaromir Sokołowski. W Kancelarii będzie odpowiadał za sprawy międzynarodowe. Obaj bywają w domu Komorowskich i od lat współpracują prezydentem elektem.
Spec-asystent Sokołowski
Nowy podsekretarz stanu wcześniej był dyrektorem gabinetu Marszałka Sejmu, a gdy Komorowski był wicemarszałkiem, to Sokołowski był jego asystentem. Po niektórych sytuacjach można sądzić, że asystentem do zadań specjalnych.
Na początku lutego 2007 r. dziennikarze Igor Zalewski i Robert Mazurek napisali w tygodniku Wprost: - Zaczepił nas ostatnio pewien platformers J.S. i gorąco zachęcał, byśmy zajęli się pochodzeniem Anny Fotygi. A bo jej dziadek, a babcia, to już ho, ho! Mówił serio. I dalej kontynuowali: - Wiele chamów widzieliśmy w Sejmie, ale takie numery rzadko tam przechodzą. I publicznie postawili warunek. - Albo pan wysyłasz w ramach przeprosin 1000 złotych na Caritas, my dostajemy potwierdzenie przelewu i milczymy, albo za tydzień dajemy pańskie imię, nazwisko i zdjęcie – napisali we „Wprost”.
Delikwent chyba nie spełnił żądania Mazurka i Zalewskiego, bo zdekonspirowali go w kolejnej części rubryki „Z życia koalicji, z życia opozycji”. - Jaromir Sokołowski, asystent i najbliższy współpracownik wicemarszałka Bronisława Komorowskiego (PO) – to on zaczepił nas w Sejmie i zaczął namawiać, byśmy napisali o "folksdojczce Fotydze", której babcia i dziadek coś tam, coś tam – napisali.
Sokołowski jako solidny pracownik odznaczał się determinacją. - Tłumaczyliśmy mu, że pomylił adresy i nie zajmujemy się takimi historiami, na co on, cały czas wygrażając Fotydze, obiecywał, że może pomóc nam lub komuś innemu w uzbieraniu materiałów na panią minister – relacjonowali dziennikarze. Talenty nowego podsekretarza wydaje się doceniać również TVN 24, który „powołując się na swoich informatorów” twierdzi, że Sokołowski może być w Pałacu drugim Mieczysławem Wachowskim.
Jerzy „chwiejny” Smoliński
Również TVN 24 informuje, że posadę u prezydenta-elekta może dostać jego były asystent Jerzy Smoliński. „Zasłynął” w czasie żałoby narodowej. Razem z doradcą , wówczas marszałka Komorowskiego pojechali do Gdańska na pogrzeb Anny Walentynowicz.
Trochę się spóźnili. Podjechali pod sam grób dwie i pół godziny po uroczystości, gdy trwało już zakopywanie ciała. Smoliński i Waldemar Strzałkowski wysiedli i złożyli wieniec. - A od Pana Doradcy Marszałka, który złożył wieniec i bełkotliwym głosem rozmawiał z reporterem po prostu – cuchnęło alkoholem... – relacjonował świadek w portalu Pomorza. Smoliński po kilku godzinach milczenia tłumaczył ten incydent. Twierdził, że wracali ze spotkania z metropolitą gdańskim abp Leszkiem Sławojem Głodziem i tam do obiadu podano im wino. Zaprzeczał, że byli pijani.
Po medialnej wrzawie Smoliński został zdymisjonowany. Wszystko wskazuje na to, że jego pobyty na bocznym torze nie trwał długo. Nic dziwnego. - Smoliński uchodzi jednak za jednego z najbardziej zaufanych ludzi Komorowskiego - stąd może liczyć na pobłażliwość – twierdzi „Wprost”.
Major Jerzy Smoliński do 2001 r. major Smoliński był rzecznika prasowego komendanta Wyższej Szkoły Oficerskiej w Poznaniu. Później awansował i został zastępcą dyrektora Biura Prasy i Informacji MON. Stał się tym samym rzecznikiem ówczesnego ministra Komorowskiego. Gdy prezydent elekt odchodził z MON, Smolińskiemu dostało się stanowisko zastępcy dyrektora ds programowych ośrodka TVP 3 w Poznaniu. Jednak po wygranych przez PO wyborach 2007 roku powrócić na stanowisko rzecznika prasowego marszałka Komorowskiego.
„Czarna owca” Rycerzy Kolumba
Kolejnym urzędnikiem prezydenta według nieoficjalnych informacji zostanie Michał Szczerba. Nazwisko młodego posła PO wypłynęło, gdy Sejm glosował nad obywatelskim projektem przygotowanym przez stowarzyszenie „Contra in vitro”. Szczerba oraz dwaj jego partyjni koledzy Andrzej Gut-Mostowy oraz Ireneusz Raś nie wsparli jedynego projektu całkowicie zgodnego z nauczaniem Kościoła, całkowicie zakazującego in vitro.
Wszyscy trzej posłowie są członkami katolickiego organizacji „Rycerze Kolumba”, która na swoim sztandarze ma działalność w obronie życia poczętego i walkę z cywilizacją śmierci. O sprawie zrobiło się głośno po publikacji portalu Fronda.pl.
- Nasi bracia po prostu splamili dobre imię organizacji – mówili członkowie Rycerzy Kolumba i pisali listy protestacyjne do centrali w amerykańskim New Heaven. - Chcemy być silną, ortodoksyjną organizacją, takim prawym ramieniem Kościoła. A postępowanie trzech naszych przedstawicieli zwyczajnie podważa naszą wiarygodność – tłumaczyli.
W rozmowie z portalem Fronda.pl próbował się wtedy tłumaczyć też Michał Szczerba. Wcześniej nie przysłał odpowiedzi na postawione przez nas pytania, chociaż obiecał to zrobić. Gdy już udało nam się go złapać, nie nie widział problemu w tym, że należąc do organizacji znanej ze zdecydowanych działań w obronie życia jako parlamentarzysta zagłosował przeciwko projektowi ustawy zakazującemu in vitro.
Mało tego, powoływał się przy tym na rzekome słowa abpa Hosera, że katolik w trosce o dobro powinien iść na kompromisy.
Mariusz Majewski
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

