Związek zareagował na skandaliczne słowa Figurskiego i Wojewódzkiego. Jak pan ocenia smutne zdarzenie?


- Ta audycja, powinna stać się pretekstem do zastanowienia nad problemem tego typu treści w przestrzeni publicznej. To jest pytanie trochę do instytucji państwa. Pierwsza naszą reakcja to było skierowanie skargi do KRRiT, gdyż ona opowiada za ład medialny, a drugie pismo do pani pełnomocnik ds. równego traktowania Agnieszki Kozłowskiej-Rajewicz, która, moim zdaniem, rozumie kwestie odpowiedzialności za słowo dziennikarza radiowego, czy redaktora telewizyjnego. Ta audycja radiowa potrzebuje głębszego namysłu, nie analizowania jej tylko pod kątem jednostkowego zdarzenia, ale szerszego zjawiska, sposobu prezentowania problematyki etnicznej, ale też ukazywania w polskich mediach innych wyznań czy narodowości. Nie tylko przy okazji Euro 2012, ale na co dzień.

 

Co pan czuł słuchając „żartów” Figurskiego i Wojewódzkiego?


- Przesłuchałem i poczułem może nie tyle oburzenie co zażenowanie. Wiemy jak delikatne są kwestie narodowościowe. Polacy też nie raz odczuwali pracując na Zachodzie pogardę ze strony zwierzchników czy pracodawców. To się w Polsce też zmienia i wiele w ostatnich latach zrobiono w tej sprawie. Niebezpieczeństwo tego typu audycji polega jednak na tym, że jej autorzy bronią się, że to jest ironia, że oni chcieli napiętnować ksenofobiczne postawy. To nie jest miejsce i sposób. Antena radiowa dociera do ludzi, którzy mogą nie wyczuć tej ironii, ale utożsamić się z jej negatywnym przekazem.

 

Reakcja na wydźwięk tej audycji  jest w Polsce jednoznaczna - nie akceptująca takiego zachowania.


- Absolutnie się zgadzam. Dużym sukcesem i dowodem na wrażliwość polskiego społeczeństwa jest to, że  jest tak spontaniczna reakcja różnych środowisk i osób, nie koniecznie związanych z Ukrainą. Oni usłyszeli co powiedziano w tej audycji i coś się w nich obudziło, aby powiedzieć – nie. Jest grupa na Facebooku, jest doniesienie do prokuratury, są stanowiska podpisane przez kilka organizacji pozarządowych i osoby prywatne, a wypowiedzi różnych osób wskazują, że w polskim społeczeństwie jest wrażliwość i zrozumienie. Zupełnie inne niż u autorów tego programu, a także właścicieli stacji radiowej, którzy nieudolnie próbują ratować sytuację. Odpowiedzialność za słowo wypowiedziane publicznie trzeba podjąć. O tym trzeba rozmawiać.

 

Rozmawiał Jarosław Wróblewski