"Pojawienie się Kombatantów powitane zostało gorącymi oklaskami i wielokrotnym, gromkim Cześć i chwała Bohaterom!. Przedstawiciele obecnych władz stolicy i kraju, z prezydent Hanną Gronkiewicz-Waltz na czele, przywitani zostali zgoła inaczej. Buczenie, gwizdy czy hasła „Precz z komuną!” dało się słyszeć niemal równie mocno, jak te oddające cześć Bohaterom naszej historii. W swoim wystąpieniu, które wywarło duże wrażenie na wszystkich zgromadzonych, dziwił się Pan Generał – jak młodzi ludzie mogą krzyczeć takie rzeczy? Jak mogą wobec władz wolnej Polski, jak to Pan określił, używać takich zwrotów? Uznał to Pan Generał za smutne i niedopuszczalne" - pisze Robert Winnicki.
Prezes Młodzieży Wszechpolskiej zaznacza, że "chciałby pomóc generałowi" zrozumieć tych, którzy zachowywali się w ten sposób. "Na pytanie, dlaczego młodzi patrioci, widząc przedstawicieli rządzących, krzyczą dziś precz z komuną, chciałbym odpowiedzieć Panu zestawem przykładów, tylko z ostatniego roku" - tłumaczy Winnicki i zaczyna swoje wyliczanie:
- gdy postanowiliśmy zorganizować Marsz Niepodległości, współczesna Trybuna Ludu, Gazeta Wyborcza i cały koncern Agora, rozpętały wobec nas nagonkę, wyzywając od faszystów; nagonkę, którą prowadzą nieustannie; nagonkę, którą podchwytuje i wspiera większość prorządowych mediów; władze miasta i policja zaś w o wiele większym stopniu wolały współpracować z lewicowymi bojówkarzami, którzy Marsz próbowali zablokować;
- gdy zbuntowaliśmy się przeciwko międzynarodowym przepisom ograniczającym wolność słowa w tzw. sprawie ACTA, od przedstawicieli rządu usłyszeliśmy, że protestuje „żulia”, że jesteśmy idiotami, którzy nie rozumieją prawa; gdy w dziesiątkach tysięcy wyszliśmy na ulice w obronie podstawowych wolności obywatelskich, władze miały dla nas wyłącznie słowa pogardy i potępienia;
- po zakończeniu protestów domy ich organizatorów „odwiedzali” funkcjonariusze policji; licealiści byli „odwiedzani” w szkołach – przeprowadzano „profilaktyczne” rozmowy z nauczycielami; innych z kolei inwigilować i werbować próbowała Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego; doświadczamy represji za wyrażanie sprzeciwu wobec polityki rządzących, co w demokracji ponoć przestępstwem nie jest;
- wielu młodych patriotów zostało pobitych przez służby bezpieczeństwa państwa; niestety, przesłuchania rozpoczynające się od ciosu w brzuch i epitetu „ty p….ny faszysto!” to już nie pojedynczy incydent, a wiele przypadków w różnych częściach kraju; młodzi patrioci zaczynają reagować na widok policjanta jak niegdyś na mundur MO – nie dlatego, że mają coś na sumieniu, ale dlatego, że spodziewają się represji za sam fakt „wychylania się”;
– doszło do tego, że w jednym z miast uniemożliwiono przeprowadzenie krytycznego wobec władz zgromadzenia, zatrzymując organizatorów i przewożąc ich na komendę na godzinę przed planowaną manifestacją;
- na stadionach piłkarskich delegaci PZPN cenzurują antykomunistyczne oprawy kibiców; rząd z kolei wypowiedział kibicom regularną wojnę w momencie, gdy liczba incydentów na stadionach zaczęła spadać, ale za to masowo zaczęły się pojawiać treści narodowo-patriotyczne i niepoprawne polityczne;
- rząd drastycznie ogranicza nauczanie historii, które jest fundamentem budowania tożsamości narodowej; na akcję Strajk Szkolny, którą w tym roku zainicjowaliśmy, właśnie w obronie edukacji i patriotycznego wychowania, pozostaje głuchy;
- prezydent Komorowski, przy poparciu większości rządzącej, forsuje właśnie w parlamencie ustawę drastycznie ograniczającą wolność zgromadzeń, pomimo że wszelkie organizacje społeczne – od lewa do prawa, zgodnie ostrzegają przed nią, jako zamachem na podstawowe prawa obywatelskie;
Winnicki zauważa, że młodzież poddawana jest "potężnej obróbce kultury masowej i propagandy medialnej", a także szkolnej. Działacz narodowy przekonuje, że istnieją jednak tysiące młodych Polaków, którzy buntują się przeciwko takiej rzeczywistości. "To ci, którzy wbrew wspomnianym trendom kultury, propagandy mediów, wbrew szkolnej „europeizacji” chcą pozostać Polakami i chcą, żeby określenie być Polakiem rzeczywiście coś znaczyło. Idą na przekór. To przede wszystkim właśnie my, zbuntowana przeciwko III RP część młodzieży, organizujemy patriotyczne manifestacje, chodzimy na groby żołnierzy, jeździmy do rodaków na Kresach, kultywujemy narodowe tradycje" - pisze Winnicki.
Prezes Młodzieży Wszechpolskiej twierdzi, że przedstawiciele jego środowiska są nazywani "faszystami i żulią”, inwigilowani przez służby bezpieczeństwa, a także wytykani w szkołach przez niektórych nauczycieli, którzy - według Winnickiego - chcą „zeuropeizować” młodych Polaków, tak jak niegdyś, próbowano wychować poprzednie pokolenia na „ludzi sowieckich”.
"Dlatego gdy słyszymy Gazeta Wyborcza, myślimy Trybuna Ludu, gdy słyszymy PO, myślimy PZPR, a gdy widzimy wysokiego rangą partyjniaka obecnej władzy, to pierwsze co przychodzi nam na myśl, to okrzyk precz z komuną! III RP nie postrzegamy jako Polski autentycznie wolnej, autentycznie niepodległej, ale jako twór zarządzany przez elity równie służalcze wobec obcych, jak miało to miejsce w PRLu" - czytamy w liście Winnickiego do gen. Ścibor-Rylskiego.
Działacz narodowy przewiduje, że w przyszłym roku tysiące młodych ludzi ponownie przyjdą, aby oddać hołd Powstańcom. Prezes Młodzieży Wszechpolskiej wyraża przekonanie, że będą słuchać apelu gen. Ścibor-Rylskiego i "z zaciśniętymi zębami" nie komentować obecności przedstawicieli władzy, którą uważają za "niesuwerenną, kosmopolityczną, obcą i wrogą".
"Chciałbym, żeby miał Pan jednak świadomość, że tak czy inaczej, zrobimy wszystko, by tę władzę obalić, by system zbudowany w Polsce po roku 89 radykalnie zmienić. A wszystko to dlatego, że chcemy mieć, jako młodzi Polacy, nie tylko chwalebną przeszłość, ale i prawdziwie niepodległą przyszłość w naszej narodowej Ojczyźnie. I mamy świadomość faktu, że jeśli my o nią nie będziemy walczyć, to nikt inny za nas tego nie zrobi" - puentuje Robert Winnicki.
AM

