- Wszystkie argumenty teologiczne schodzą tu na dalszy plan, bowiem nie ma sensu angażować się w aktywność seksualną, jeśli jeden z partnerów jest zarażony AIDS. Byłoby to zagrożeniem życia dla tej osoby. Użycie prezerwatywy wcale nie jest tutaj zabezpieczeniem. To jak rosyjska ruletka – pisze publicysta LifeSiteNews, John Henry Westen.

- Idea promowania prezerwatywy jako skutecznej w walce z AIDS jest bardzo zła. Dlaczego? Daje to ludziom śmiertelnie fałszywe poczucie bezpieczeństwa przy jednoczesnej rozwiązłości seksualnej. To wbrew pozorom nie jest "bezpieczny seks", bardzo prawdopodobne jest zarażenie chorobami wenerycznymi, a nawet HIV – dodaje Westen.

Właśnie dlatego papież Benedykt XVI stwierdził już w 2009 roku, że "nikt nie może przezwyciężyć problemu rozprzestrzeniania się AIDS dystrybucją prezerwatyw. Wręcz przeciwnie. To tylko zwiększa problem". Wypowiedź ta wywołała krytykę nie tylko ze strony mediów, ale również przywódców politycznych.

- Papież ma rację – mówił Edward C. Green, szef AIDS Prevention Research Project at the Harvard Center. - Nie ma żadnej zależności pomiędzy większym dostępem do prezerwatyw a zmniejszeniem rozprzestrzeniania HIV – dodaje Green.

eMBe/LifeSiteNews

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »