Korzystanie z prezerwatyw powiązane jest z „psychologiczną niedojrzałością i predyspozycjami do kiepskiego zdrowia psychicznego” - głosi końcowy raport z badań, które przeprowadził profesor Stuart Brody z Uniwersytetu Zachodniej Szkocji. Ponadto ci, którzy często używali kondomów, częściej cierpieli z powodu depresji i myśli samobójczych.

– Wytłumaczeniem tego stanu rzeczy może być to, że używanie prezerwatyw blokuje wydzielanie antydepresantów i środków immunosupresyjnych w spermie, zmniejsza doznania i zakłóca poczucie intymności – mówi prof. Brody.

Autor badań przeprowadzonych na młodych Portugalczykach, komentując swoje wyniki na łamach „Archives of Sexual Behaviour” dodał, że osoby uprawiające zwykle seks w prezerwatywie i rezygnujące z niej czasowo odczuły w sposób znaczący poprawę kondycji psychicznej.

Po upublicznieniu swojego raportu prof. Brody został zaatakowany w prasie przez liberalnych seks-edukatorów ze Stowarzyszenia Planowania Rodziny (Family Planning Association). Zarzucają mu oni, że wcielenie wyników jego badań w życie spowodowałoby wzrost ilości zachorowań na choroby przenoszone drogą płciową oraz nieplanowanych ciąż.

Szkocki profesor nie wiele robi sobie jednak z ideologicznych argumentów. - Interesuje mnie nauka, rozumiana w najlepszym tego słowa znaczeniu – odpowiada Brody i dodaje, że nie kierują nim względy polityczne ani religijne. Jego zdaniem, relacja seksualna między kobietą i mężczyzną w naturalnej formie ma swoje uzasadnienie biologiczne.

- Ewolucja nie jest politycznie poprawna, a z całej szerokiej gamy zachowań seksualnych jest tylko jedno, które konsekwentnie łączy się z lepszym zdrowiem psychicznym i fizycznym, i jest to zachowanie, które jest uprzywilejowane przez ewolucję. To nie jest przypadek - mówi Brody.

AJ/Lifesitenews.com

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »