Najnowsza praca Ojca świętego (a może właściwiej byłoby powiedzieć teologa Josepha Ratzingera) to lektura na jeden adwentowy wieczór. Trzeci tom „Jezusa z Nazaretu”, który stanowi prequel poprzednich tomów, czyta się błyskawicznie. Prosty język, mocne tezy, a jednocześnie spokojny ton narracji sprawiają, że od książki trudno się oderwać. A kilka dni później pytania zadane przez Benedykta XVI wracają, i ponownie siada się do lektury jego książki. Powolnej, skupionej na pojedynczych stronach, a niekiedy wątkach, prowadzonej z ołówkiem, a często i Pismem Świętym w dłoni. Lektury, która może trwać na pewno przez cały Adwent, ale może być strawą duchową także na cały rok wiary.
Teologia genealogii Jezusa
Adwentowy wymiar tej książki jest oczywisty. Gdyby – na potrzeby króciutkiej recenzji – trzeba by w trzech zdaniach streścić trzeci tom „Jezusa z Nazaretu” - to można by określić po prostu teologią zwiastowania, poczęcia i dzieciństwa Jezusa Chrystusa. Benedykt XVI pochylając się nad kartami Ewangelii św. Łukasza i św. Mateusza, odczytując opowieść o dzieciństwie Jezusa Chrystusa, zaprasza nas bowiem nie tylko do głębszego poznania naszej wiary, odkrycia katolickiej maryjności, ale także do przemyślenia na nowo podstaw naszego własnego podejścia do Biblii, jako Słowa Bożego. „Jezus z Nazaretu. Dzieciństwo” może więc być czytana na kilku odmiennych poziomach, z których każdy ma nam coś bardzo głębokiego do zaoferowania.
Opowieść ta zaczyna się od bardzo mocnego ukazania, jaka jest rola – pomijanych zazwyczaj w lekturze Pisma Świętego – genealogii Jezusa Chrystusa. Stanowią one, zdaniem papieża, odpowiedź na najbardziej fundamentalne pytanie Ewangelii: „kim jest Jezus? Skąd pochodzi?”. Św. Łukasz i św. Mateusz silnymi teologicznymi pociągnięciami pióra kreślą więc odpowiedź na to pytanie, odwołując się do postaci Starego Testamentu, włączając w listy przodków pogan, ale także ukazując, że z Boskoludzkiej natury Chrystusa wynika trudność z odpowiedzią na pytanie: skąd On jest? „Józef jest prawnym ojcem Jezusa. Przez niego należy On, zgodnie z prawem, „legalnie” do rodu Dawida. A jednak pochodzi skądinąd, „z wysoka” - od samego Boga. W sposób bardzo konkretny stajemy wobec tajemnicy tego „skąd”, wobec podwójnego pochodzenia: Jego pochodzenie można określić, a mimo to jest ono tajemnicą” - wskazuje Ojciec święty.
Zgłębianie Słowa
„Jezus z Nazaretu. Dzieciństwo” jest także próbą rekonstrukcji tego, co naprawdę wiemy, o dzieciństwie Jezusa Chrystusa i wydarzeniach je poprzedzających. Benedykt XVI zbiera okruchy wiedzy, jakie pozostawili nam św. Łukasz czy św. Mateusz i cierpliwie, dopełniając obraz informacjami ze Starego Testamentu i wiedzą historyczną kreśli opowieść o tym, jak „Słowo stało się ciałem”, jak Maryja, młoda dziewczyna z Nazaretu zdecydowała się powiedzieć tak największej tajemnicy, i jak z jej „tak” zmagał się św. Józef.
Wszystkie słowa Matki Pana, Opiekuna, ale także aniołów są szczegółowo wyjaśnione. Papież ukazuje ich pełen teologiczny kontekst, usadawiając je w teologii Świątyni Jerozolimskiej, żydowskiej pobożności, a także nauczaniu apokaliptycznym. Nie brak jednak także momentów, w których sygnalizuje tajemnicę, pokazując, że nie wiemy, co autor biblijny, albo sam bohater chciał powiedzieć. Tak jest ze słynnym pytaniem Maryi, „Jakże to się stanie, skoro nie mam męża”. „Pytanie to wydaje się niezrozumiałe – wskazuje Benedykt XVI – ponieważ Maryja była poślubiona i zgodnie z prawem żydowskim była odtąd uważana za równą małżonce, nawet jeśli nie zamieszkała jeszcze z mężem i nie rozpoczęła się małżeńska wspólnota” - wskazuje Benedykt XVI.

Oczywiście – przypomina Ojciec święty – ojcowie Kościoła, ze św. Augustynem na czele – od samego początku sugerowali, że Matka Pana złożyła ślub dziewictwa, a na zaślubiny zgodziła się jedynie dlatego, by jej chronić. „Rekonstrukcja ta jest jednak całkowicie obca dla świata judaizmu za czasów Jezusa i wydaje się niewyobrażalna w tym kontekście” - zauważa papież. I dodaje, że równie niezadowalające są współczesne rekonstrukcje. Zdanie to zatem pozostaje tajemnicą. „Maryja kierując się niezrozumiałymi dla nas motywami, nie widzi żadnego sposobu stania się Matką Mesjasza przez współżycie małżeńskie” - podkreśla Benedykt XVI i uzupełnia, że dzięki temu pytaniu wiemy – i to z ust samego anioła Gabriela – że Jezus nie został poczęty z mężczyzny, a z Ducha Świętego.
Wiązanie Starego z Nowym
Ogromną siłą tej niewielkiej książeczki jest także to, że Benedykt XVI wiąże niezwykle mocno przekaz Nowego Testamentu ze Starym. Na kolejnych kartach trzeciego tomu „Jezusa z Nazaretu” odkrywamy wraz z Ojcem Świętym, jak w wiele w itnterpretowanych od pokoleń, jako czysto chrześcijańskie, nowotestamentowe passusach ewangelicznych jest teologii Starego Testamentu. Tak jest ze słynnym fragmentem prologu Ewangelii Janowej, w którym czytamy, że „Słowo stało się ciałem i zamieszkało pośród nas” (a dosłownie po grecku jest tam napisane, że „uczyniło sobie namiot pośród nas”).
Co oznaczają te słowa? Benedykt XVI wyjaśnia je w kilku prostych zdaniach, które nie tylko pozostają na długo, ale też oświetlają te słowa z nowej perspektywy. „Człowiek Jezus jest namiotem Słowa, wiecznego Boskiego Logosu na tym świecie. Ciało Jezusa, Jego ludzka egzystencja, jest „namiotem” Słowa: to oczywista aluzja do świętego namiotu wędrującego Izraela, Jezus jest jakby Namiotem Spotkania – jest rzeczywiście tym, czego namiot a później Świątynia, mogły być tylko znakiem” - wskazuje Papież i uświadamia, że tak jak dla Izraela Namiot Spotkania był miejscem, w którym kształtował się nowy naród, tak w Jezusie, jako nowym początku, kształtuje się nowy sposób bycia człowiekiem.
Starotestamentowa – ale w najlepszym tego słowa znaczeniu – jest także, co mocno podkreśla papież, pobożność św. Józefa, który jest „człowiekiem sprawiedliwym”. „Po dokonaniu przez Józefa odkryciu (chodzi o moment, w którym Józef dowiaduje się, że jego ślubna żona jest w ciąży, a przed momentem, gdy anioł we śnie informuje go, jak do tego doszło – dopisek mój) istotne dla niego jest należyte zinterpretowanie i zastosowanie Prawa. Czyni to z miłością; nie chce wystawiać Maryi na publiczne zniesławienie. Pragnie jej dobra, także w momencie wielkiego rozczarowania. Nie jest wcieleniem tego rodzaju zewnętrznego legalizmu, które Jezus piętnuje, i z którym walczy Paweł. Prawo przeżywa jak Ewangelię. Szuka drogi jedności Prawa z miłością” - zauważa papież.
Historyczność Ewangelii
Książka Benedykta XVI jest wielką obroną historyczności Ewangelii. Papież nie pozostawia wątpliwości, że wbrew niektórych biblistom, nie należy traktować opowieści o dzieciństwie Jezusa, jako pobożnych bajek, ale jako zapis tradycji przekazanej pierwszych chrześcijanom przez samą Maryję. Szczególnie mocno akcentuje to w przypadku kwestionowanej – niestety – przez teologów prawdy o dziewiczym poczęciu Jezusa. Nie ma dowodów na to, że są one wymyślone, a zarówno Łukasz jak i Mateusz nie chcą pisać mitów, ale historię życia. Jest w niej teologia, ale oparta na prawdzie, a nie na bajkach.
Odrzucenie prawdziwości Ewangelii w tej sprawie jest przy tym związane, z odrzuceniem wszechmocy Bożej. „... dziewicze narodzenie i rzeczywiste powstanie z grobu stanowią kamienie probiercze wiary. Jeśli Bóg nie ma władzy również nad materią, wtedy nie jest Bogiem. Ale On ma tę władzę i przez poczęcie i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa inauguruje nowe stworzenie” - podkreśla Ojciec święty. I te mocne słowa są swoistym zwieńczeniem teologii Biblii, jaką proponuje nam Benedykt XVI na Rok Wiary. Bez zmartwychwstania, ale też bez wiary w dziewicze narodzenie Jezusa nie ma chrześcijaństwa i – jak mocno przypomina św. Paweł – „daremna jest nasza wiara”.
Tomasz P. Terlikowski
