Premier Beata Szydło mówiła dziś na temat ustawy dotyczącej zabijania dzieci nienarodzonych. Jak stwierdziła, projekt obywatelski ustawy zakazującej tych mordów powinien zostać przesłany "przynajmniej do komisji". Dlaczego? Bo projekty obywatelskie nie powinny trafiać "do kosza".

Premier nie złożyła więc żadnej wyraźnej deklaracji dotyczącej tego, w którym kierunku mogą pójść głosy PiS ws. zabijania dzieci. Podobnie wypowiadają się jak dotąd wszyscy posłowie PiS, przekonując jedynie, że nie będzie żadnej dyscypliny partyjnej w tej sprawie. Choć wielu posłów rządzącej partii deklaruje, że osobiście poprze całkowity zakaz aborcji, to nikt nie chce ręczyć za to, co zrobią koledzy.

Tymczasem projekt odpowiedniej ustawy jest już gotowy i rozpoczęto pod nim zbieranie podpisów. Projekt przygotowali eksperci Instytutu Ordo Iuris, ustawę też obszernie uzasadniając. 14. marca została ona przedłożona Marszałkowi Sejmu RP wraz z zawiadomieniem Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej "Stop aborcji".

Co stanie się teraz z ustawą, jeżeli ta rzeczywiście trafi do komisji sejmowych? Dotychczasowa powściągliwość polityków Prawa i Sprawiedliwości jest bardzo zastanawiająca. Rozumiemy, że rządzącej partii nie jest łatwo, bo jest atakowana z wielu kierunków. Ma jednak w Sejmie większość i nie musi na te ataki zwracać żadnej uwagi.

Mamy nadzieję, że podjęta zostanie decyzja zgodna z wiarą katolicką, a nie z liberalnym duchem czasu, który nakazywałby zgniły, krwawy kompromis. Chodzi o przestrzeganie Bożych przykazań oraz o realizację zapisów konstytucyjnych gwarantujących wszystkim obywatelom taką samą ochronę. Tu nie ma miejsca na kompromisy.

wbw