Premier Mateusz Morawiecki wziął dziś udział w szczycie Partnerstwa Wschodniego w Brukseli. W czasie briefingu wskazywał na konieczność szczodrej pomocy ze strony Zachodu, bez której kraje Partnerstwa Wschodniego znajdą się pod rosyjską dominacją.

Premier przypomniał, że projekt Partnerstwa Wschodniego ma przybliżyć Białoruś, Ukrainę, Mołdawię, Gruzję, Azerbejdżan i Armenię do Unii Europejskiej. Zwrócił uwagę, że zamiast przedstawicieli Białorusi na szczycie postawiono symboliczne, puste krzesło.

- „To, co dzieje się za wschodnią częścią UE, za wschodnią flanką NATO i UE, ma dla nas ogromne znaczenie”

- podkreślił szef polskiego rządu.

Wskazał, że w czasie ostatniej dekady uwaga państw Partnerstwa Wschodniego została zwrócono w kierunku Zachodu, co obecnie jest powodem agresywnej postawy Rosji.

- „Tu widzimy, że dochodzi także do eskalacji konfliktów o charakterze zbrojnym. To właśnie dlatego my powinniśmy z kolei po naszej stronie wyciągnąć pomocną dłoń dla krajów Partnerstwa Wschodniego”

- stwierdził Mateusz Morawiecki.

Zaznaczył, że utrzymywanie otwartych drzwi do Unii Europejskiej to za mało.

- „Nasza pomoc dla krajów Partnerstwa Wschodniego (...) powinna być szczodra. Powinniśmy móc zaoferować coś atrakcyjnego dla tych państw po to, żeby punkt ciężkości przesuwał się coraz bardziej w kierunku zachodnim”

- wskazał.

Zaznaczył, że „albo Rosja będzie dominowała przez kolejne dziesięciolecia nad krajami Partnerstwa Wschodniego, albo UE otworzy się bardziej i te państwa będą jeszcze bardziej wiązały się handlowo, gospodarczo, od strony wymiany społecznej, kulturowej, z Unią Europejską”.

Zapewnił, że obejmując przewodnictwo w OBWE Polska będzie robiła wszystko, aby dbać o pokój i bezpieczeństwo w tej części świata.

kak/TVP Info, PAP