Jak ustalił "Nasz Dziennik" ICAO nie zajmie się bowiem katastrofą smoleńską oraz rosyjskim raportem o jej przyczynach. Gazeta otrzymała od Organizacji maila z informacją, że ICAO nie będzie komentować raportu MAK, ponieważ był to samolot państwowy, a ICAO komentuje wyłącznie katastrofy samolotów cywilnych.
- Kwietniowy lot Tu-154, to był lot państwowy, a nie cywilny. Organizacja ICAO zajmuje się jedynie lotami cywilnymi - powiedział w rozmowie z Faktami TVN rzecznik Międzynarodowej Organizacji Lotnictwa Cywilnego (ICAO) Denis Chagnon. Oznacza to, że ICAO nie przewiduje rozstrzygnięcia sporu między polskim a rosyjskim rządem.
Według "ND" nie ma też większych szans na skuteczność zapowiedzianego przez Donalda Tuska zwrócenia się do Rosji z wnioskiem o podjęcie rozmów w celu uzgodnienia wspólnej wersji. - To nic nie da. Rosjanie zawsze mogą odpowiedzieć nam, że to przecież my sami zgodziliśmy się przyjąć taki, a nie inny tryb badania tej katastrofy przez MAK. I aż do ostatniego momentu nie kwestionowaliśmy kompetencji MAK, a to jest jej raport końcowy - deklarują eksperci prawa międzynarodowego. (..) Eksperci podkreślają, że jeśli chodzi o możliwość zastosowania procedur odwoławczych, to nie można byłoby ich stosować w zakresie rezultatów badania tej katastrofy, a jedynie w zakresie prawidłowości zastosowania procedur określonych w konwencji chicagowskiej – pisze gazeta.
- Dzisiaj wyraźniej niż kiedykolwiek widać, jak użyteczna była konwencja chicagowska jako ramy prawne w wyjaśnianiu przyczyn katastrofy TU-154 pod Smoleńskiem – mówił w ubiegłym tygodniu szef rządu Donald Tusk. Wskazał na konkretne zapisy konwencji, które "dają nam scenariusz" do dalszego postępowania. Mówił, że dzięki Konwencji Polska może odwołać się od rosyjskich ustaleń.
żar/wPolityce.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

