Temu człowiekowi wyrządzono wielką krzywdę, obawiano się, że doprowadzi do rozstrzygnięcia przetargów zbrojeniowych, zanim skończy się kadencja rządu AWS-u. Na ten przetarg chrapkę miał SLD – ocenił aferę związaną z dymisją Szeremietiewa były dowódca Wojskowej Formacji Specjalnej GROM gen. Sławomir Petelicki.
Sam Szeremietiew potwierdza, że jego zdaniem chodziło o przetargi na zakup uzbrojenia. Kto zdaniem byłego wiceszefa MON stał za odwołaniem go ze stanowiska? Czy był to obecny kandydat na kandydata PO na prezydenta? - Był uwikłany, moim zdaniem, w grę, ale tym wikłającym nie były WSI – wskazuje Szeremietiew. Wikłał ktoś, „kto był zainteresowany, żeby nie było niespodzianek w tych przetargach” – ocenił.
Załatwiony przez swoich
- Załatwili mnie teoretycznie swoi, którzy okazali się gorszym wcieleniem dawnego zła – ocenia w rozmowie z dziennikarzami "Polski". Jak do tego doszło? - Dwa, trzy tygodnie przed wybuchem afery Bronek powiedział mi, że ukaże się niedobry dla mnie artykuł w jednej z dużych gazet. Mówię mu: no wiesz, zajmuję się polityką, wiec zdaję sobie sprawę, że co pewien czas ukazują się różne rzeczy. Ale on na to: nie, to będzie poważna sprawa. Zapytał, czy jestem w stanie wytłumaczyć się z budowy domu – opowiada Szeremietiew.
Komorowski, ówczesny szef Szeremietiewa przyznał, że ma wiedzę, ale nie ma dowodów. To wystarczyło, żeby usunąć z życia politycznego niewygodnego współpracownika. I nie ważne okazało się, że z budowy domu szybko się wytłumaczył. Skarbówka nie stwierdziła żadnych nieprawidłowości. Nie znalazły też potwierdzenia zarzuty korupcyjne, które na Szeremietiewa starano się rzucić poprzez jego asystenta Zbigniewa Farmusa.
Demencja Marszałka
Dzisiejszy Marszałek Sejmu powiedział, że jeśli pomylił się co do swojego współpracownika to „będzie go to kosztowało karierę polityczną”. - Teraz mówi, że nie podejmował takiego zobowiązania – komentuje Szeremietiew. Sąd oczyścił go z wszystkich zarzutów. Wyrok jest prawomocny. A kariera Komorowskiego kwitnie i rysują się przed nim perspektywy prezydentury.
- Rzeczą normalną jest, jeżeli są wielkie, wielomiliardowe przetargi, że zawsze kontrwywiad osłania to, także poddając szczególnej kontroli ludzi, którzy je organizują – tłumaczył się w sobotę Komorowski w TVN 24. Czy nasłał WSI na swojego współpracownika? – Nikogo nie wysyłałem – odpowiedział.
Jednak „Życiu Warszawy” (7 maja 2004 r.) Komorowski powiedział: Zleciłem WSI objęcie działaniami Zbigniewa F. (asystenta wiceministra) i Romualda Sz.
SZPAK chciał zadziobać Sikorskiego
Szeremietiew to druga osoba w krótkim czasie, która wprost mówi, że była inwigilowana przez WSI. A zleceniodawcą tych usług był Bronisław Komorowski. Wcześniej poinformował o tym… Radosław Sikorski, rywal marszałka Sejmu w prezydenckich prawyborach w PO.
WSI rozpoczęły działania przeciwko niemu w 1992 r., rząd Jana Olszewskiego, którego był członkiem zmierzał wtedy do NATO. Inwigilacja dzisiejszego szefa MSZ trwała do 1995 r. Sikorskiemu założono podsłuchy, informacje o nim gromadzono też dzięki źródłom osobowym. Nie wiadomo czego zdołano się dokładnie dowiedzieć, ponieważ jego teczka jest niekompletna. Operację WSI przeciwko Sikorskiemu analizował w "Gazecie Polskiej" Aleksander Ścios.
Dziś Komorowski podobnie jak w przypadku Szeremietiewa zaprzecza, że miał coś wspólnego z inwigilacją Sikorskiego. Czy można mu wierzyć? Raczej nie. Jako ówczesny wiceszef MON nadzorował wtedy służby wojskowe. Na stanowisko szefa kontrwywiadu Komorowski mianował płk. Lucjana Jaworskiego. On też nadzorował akcję Szpak.
- Pełnił nadzór nad kontrwywiadem. Więc wszystkie problemy kadrowe z nim uzgadniałem. Traktowałem to jako polityczną weryfikację – mówił Jaworski 7 lat temu lewicowemu tygodnikowi „Przegląd” o swojej współpracy z Komorowskim.
Hak na Sikorskiego
Zanim pojawiła się w mediach rozmowa z Szeremietiewem dziennikarze zastanawiali się jakie mogą istnieć haki na rywala Komorowskiego w przedwyborczej walce. - Był korespondentem wojennym brytyjskiej prasy w czasach zimnej wojny. Trudno sobie wyobrazić, żeby człowiek, który wyjechał z PRL, mógł bez takiego "błogosławieństwa", np. tajnych służb brytyjskich, jeździć po świecie. Ale to jest wiedza, której nie jesteśmy tu w stanie zweryfikować - stwierdził Szeremietiew.
<!--[if gte mso 10'/>>
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »



