Do Stowarzyszenia Centrum Praw Ojca i Dziecka napływają głosy mężczyzn, którzy zadają kłam wpajanej przez zwolenników aborcji tezie, że ciąża to tylko sprawa kobiety. Organizacja całkowicie się z nimi zgadza i jednocześnie wyraża swój głos w kwestii obrony życia od poczęcia. 


- To nasza ojcowska powinność, by chronić dziecko, a w konsekwencji i jego matkę przez wszelkim zagrożeniem. Czasem niestety musimy chronić dziecko przed samą matką, która chce zabić wspólne dziecko. Tłumaczenie zgorzkniałych feministek, że „brzuch to jej własność” traci na znaczeniu, gdy w tym „brzuchu” zaczyna kiełkować nowe życie. Życie, które sobie nie znalazła w kapuście lub nie przyniósł jej bocian, tylko poczęło się w miłosnym akcie z mężczyzną. 50% genów należy również do niego. Do ojca dziecka - pisze Ireneusz Dzierżęga ze Stowarzyszenia Centrum Praw Ojca i Dziecka. 


- Feministki zaś robią wszystko, by zniwelować wpływ ojca na wychowanie nie tylko narodzonego już dziecka, ale również tego, które ma się dopiero narodzić. Pozbawienie mężczyzny praw do dziecka poczętego oraz do jego ochrony przed aborcją, stanowi uderzenie w samo serce powołania ojca – obrońcy żony i rodziny. Niszczy się tym samym również relacje między żoną a mężem -kontynuuje Dzierżęga. 


- Sytuacja pozbawiania ojców prawnej możliwości obrony dziecka poczętego zwalnia potem ich samych z braku odpowiedzialności za to dziecko. To czuje się, gdy w obronie pseudokobiecych praw aborcyjnych wypowiadają się niektórzy mężczyźni, w tym politycy. Czasem aż ciśnie się na usta uwaga, którą swego czasu wypowiedziałem pod adresem takiego działacza; czy wie, kto jest gorszy od feministki wojującej z mężczyznami? Odpowiedź: feminista.


Gdy rodziły się moje dzieci, miały w dniu urodzin po 50 kilka cm. Tydzień wcześniej 2-3 cm mniej, miesiąc wcześniej z 10 cm mniej, 9 miesięcy wcześniej miały 2-3 mm. To od początku były moje dzieci. Dziś jeden mnie przerasta, druga sięga klatki piersiowej, a trzeci krąży bez przerwy wokół mnie z uśmiechniętą buzią i cieszy się swymi pierwszymi krokami.


Kim byłbym, gdybym pozwolił im zginąć, zanim by przyszły na świat, bo na pewno nie Odpowiedzialnym Ojcem. Byłbym Nikim. Zakałą ludzkości, bo nie znam zwierzęcia, które zabija swoje nienarodzone potomstwo. Tylko człowiek może być tak głupi i zły. 

 

Ireneusz Dzierżęga Stowarzyszenie Centrum Praw Ojca i Dziecka

 

Portal Fronda.pl publikuje treść listu, który pan Wojciech Wisowski przysłał do Stowarzyszenia Centrum Praw Ojca i Dziecka:

 

"Dyskusja polityczna na temat przerywania ciąży stała się w ostatnim czasie głośniejsza niż zwykle, co prawdopodobnie związane jest ze zbliżającym się okresem wyborczym. W tych okolicznościach zdecydowałem się przesłać do Pana korespondencję, w której pragnę zwrócić uwagę na jeden bardzo istotny aspekt tak zwanej aborcji „na życzenie”, który jest zazwyczaj pomijany w dyskusjach na ten temat. Mam tutaj na myśli prawa ojca i dziecka.


Wbrew rozpowszechnionej w środowiskach feministycznych opinii, w moim przekonaniu brzuch kobiety nie jest jej prywatną sprawą. Przestaje nią być w chwili, w której decyduje się ona na przeżycie fizycznej jedności z mężczyzną. Od tego momentu brzuch kobiety, a w szczególności dziecko, które być może rozwinie się w jego wnętrzu, jest wspólną sprawą – matki i ojca.


Trzeba podkreślić, że na dzień dzisiejszy właściwie niemożliwe jest usunięcie płodu na życzenie obojga rodziców. Nawet w krajach o liberalnych przepisach aborcyjnych zabiegi te można wykonywać legalnie tylko do dwunastego tygodnia ciąży, tymczasem prenatalne metody ustalania ojcostwa stają się dostępne dopiero na granicy tego okresu lub nawet później. W tej sytuacji nie można mieć pewności, że mężczyzna, który zgłosił się z ciężarną do kliniki, rzeczywiście jest ojcem jej dziecka.


Ze stosowanych obecnie trzech metod pozyskania materiału genetycznego dziecka w czasie trwania ciąży tylko jedna jest względnie nieinwazyjna, bo komórki wydzielane są z krwi matki. Pozostałe dwa sposoby naruszają integralność otoczenia płodu, gdyż wymagają pobrania płynu owodniowego (amniopunkcja) lub fragmentu kosmówki. Należy zauważyć, że ze względu na ryzyko poronienia lub poważnych powikłań, tych dwóch inwazyjnych metod raczej nie stosuje się w przypadku, gdy nie ma do tego wskazań medycznych.


Odpowiednie komórki można pozyskać najwcześniej metodą pobrania fragmentu kosmówki, bo pomiędzy dziesiątym a trzynastym tygodniem ciąży. Amniopunkcję wykonuje się pomiędzy piętnastym a osiemnastym tygodniem. Wspomniany wyżej nieinwazyjny sposób można zastosować najwcześniej w dwunastym tygodniu.


Krótko mówiąc, aborcja „na życzenie” siłą rzeczy pozbawia mężczyzn prawa do wychowania własnych dzieci i dla mnie jest to poważny argument przemawiający przeciwko jej dopuszczeniu. Jestem bardzo ciekawy, czy podziela Pan tę opinię i zgodzi się zaangażować w rozpropagowanie jej w naszym parlamencie. Będę również wdzięczny za komentarz."

 

eMBe