Mogłoby się wydawać, że w naszym kręgu kulturowym obowiązują sfery, ktorych nie należy bezczelnie "tykać". O ile chore wymysły Urbana i twórców innych antyklerykalnych szmatławców przestały już zadziwiać i trwale wpisały sie w rodzimy folklor polityczno-publicystyczny (a raczej jego margines), tak dla przeciętnego Kowalskiego sprawy wiary czy Kościoła wciąż pozostają obszarem, który nie może stać się przedmiotem drwin pospolitych profanów.

 

Okazuje się jednak, że redaktor naczelny "NIE" znalazł swoich uczniów również po drugiej stronie barykady. Na portalach społecznościowych sporą popularnością cieszy się swoiste "Credo" leminga, będące przeróbką katolickiego wyznania wiary. Szkoda wirtualnych "łamów" Portalu Poświęconego na taką twórczość, ale wystarczy wspomnieć o "Tusku - Stworzycielu Stadionów i Autostrad, wszystkich dotacji widzialnych i niewidzialnych", "Europejskości z Europejskości, Faktach prawdziwych z TVN-u prawdziwego", czy "pancernej brzozie Sikorskiego, jej Ożywiciela, który od Tuska i Rostowskiego pochodzi. Który z Tuskiem i Bronkiem wspólnie odbiera uwielbienie i chwałę". Dość. Trzeba przyznać, że autorowi tych słów nie można odmowić inwencji.

 

Zastanawia mnie tylko, czy prawicowcy, którzy w swojej - całkiej zrozumiałej zresztą - niechęci do rządu są gotowi przekroczyć wszelkie granice? Dlaczego ludzie, odwołujacy się do polskiej tożsamości (a więc również chrześcijaństwa) całkowicie instrumentalnie traktują wiarę - zupełnie jak element naszego cyrku politycznego czy głupawy fragment prześmiewczej szopki noworocznej? Jak znam życie, te same osoby, które zachwycają się wspomnianą satyrą, pierwsze będą podnosić krzyk oburzenia, gdy jakiś przebrzydły lewak podniesie rękę na nasze święte, jedyne i nieskalane wartości. Już widzę te drapieżne komentarze prawdziwych patriotów, prawdziwych katolików, przekonanych o swoim posłannictwie do obrony Kościoła i Ojczyzny.

 

Są granice, których się nie przekracza. Można bowiem przejść na drugą stronę. A tam słychać już tylko obleśny rechot Jerzego Urbana...

 

Aleksander Majewski