Zdaniem byłego spindoktora PiS, nowa silniejsza lewica może zanegować legitymację PO jako "tej partii, która broni Polski przed Prawem i Sprawiedliwością". Gość Kontrwywiadu RMF FM stwierdził, że PiS lansując teorie o zamachu nie szkodzi, ale pomaga Platformie i rządowi Donalda Tuska.
- Ja szanuję emocje Jarosława Kaczyńskiego, bo on ma do nich prawo jak każda z osób, która straciła swoich bliskich w katastrofie smoleńskiej. I tutaj uważam, że jakby też Jarosławowi Kaczyńskiemu naprawdę wolno więcej. Jako człowiekowi. Ale on jest również liderem partii politycznej i każdy z nas obywateli Rzeczpospolitej może zadać sobie pytanie, co by było, gdyby Jarosław Kaczyński z tym poziomem swoich emocji, które dzisiaj są, zaczął rządzić Polską? - mówi Kamiński.
- Z całą pewnością to jest tak, że jeżeli PiS zaczyna się zachowywać racjonalnie, to ten problem i wszystkie związane złe rzeczy wokół katastrofy smoleńskiej zaczynają być wielkim problemem rządu. W momencie, w którym PiS zaczyna lansować teorie, które u większości, zatłaczającej większości Polaków nie znajdują poklasku wtedy, w jakiś sposób, pomagają rządowi. Jeżeli dyskusja jest sprowadzona do tego, czy rosyjscy kontrolerzy popełnili błąd, a moim zdaniem ewidentnie popełnili, jak wyglądała sytuacja w pułku specjalnym wojska polskiego, który ma przewozić najwyższych dostojników, to są niewygodne dla rządu dyskusje, ale takich dyskusji dziś nie ma, bo PiS rozpętuje dyskusję, która dla większości ludzi jest dyskusją, szczerze mówiąc, szaloną - twierdzi europoseł.
AM/RMF FM/Wirtualna Polska
A kogo jeszcze boi się Michał Kamiński? Podpowiedź:
