Panie pośle, czy dyskryminacja chrześcijan to dziś w Europie indywidualne przypadki, dosyć liczne, czy też długofalowa strategia, jaką obserwujemy w krajach Unii Europejskiej?
Jeszcze 10 lat temu można by było mówić o indywidualnych przypadkach, powiedzmy wypadkach przy pracy. Dzisiaj ten obraz układa się w jednoznaczną tendencję. Europejska demokracja zmierza w kierunku takich rozwiązań, które zakładają wykluczanie z pełni życia publicznego, z pełni praw chrześcijan, którzy maja poważny stosunek do swojego sumienia. Chodzi o takie przypadki jak eliminacja chrześcijańskich postaw czy krzyża ze sfery publicznej, a także o zmuszanie katolickich lekarzy, psychologów, instytucji katolickich do dokonywania aborcji, czy eutanazji. Także do współudziału w adopcjach dzieci dla par homoseksualnych. To są rzeczy, które uderzają w podstawowy wymiar wartości moralnych chrześcijan. Klauzule sumienia, które miały często ich chronić przed tego typu ingerencją państwa, przed tego typu przymusem, są dzisiaj również pod obstrzałem. Są wyraźne postulaty, żeby zawęzić, ograniczyć ich działanie. Perspektywa dyskryminacji chrześcijan i wykluczenia ich z życia publicznego staje się po prostu faktem.
Mówi się, że dzisiaj chrześcijanie są najbardziej prześladowaną grupą w Europie. Czy zgadza się Pan z tą opinią?
Tak. Ostatnio zaprezentowano w Parlamencie Europejskim raport, który mówi o tym, że sytuacja jest bardzo poważna. Tu nie chodzi o perspektywę męczeństwa. Oczywiście żyjemy w cywilizowanym świecie i nikt nikogo nie chce eliminować wprost. Jednak agresja słowna, agresja psychologiczna, nacisk, wykluczenie, to jest doświadczenie, którego może jeszcze nie ma w Polsce, ale które dotyka chrześcijan w społeczeństwach Zachodnich. Widać, że znaczna część ludzi wierzących ma poczucie dyskryminacji. Nie tylko w obiegu zawodowym czy społecznym, ale np. w mediach, gdzie ich wartości nie są reprezentowane w takim samym stopniu jak inne. To jest sytuacja niepokojąca, gdyż staje się pewną tendencją. Tendencją do wykluczenia chrześcijan z życia publicznego.
Czy w Parlamencie Europejskim, Wy jako chrześcijańscy politycy odczuwacie ze jesteście spychani na dalszy tor, marginalizowani?
To już jest naszą sprawą, jak nie dać się zmarginalizować. Widzimy jednak wyraźnie, że również w UE przygotowuje się prawa o zapobieganiu dyskryminacji. I jeśli ta dyrektywa miałaby być zastosowana w Polsce, zmusiła by instytucje katolickie do tolerowania homoseksualizmu w szkołach katolickich, do tolerowania i przeprowadzania aborcji w instytucjach kościelnych, prywatnych przecież z punktu widzenia państwa. Spowodowała by także, że chrześcijanie byliby pod olbrzymią presją, by zaakceptować rzeczy, których im ich wiara akceptować nie pozwala. W tym sensie UE nie jest wolna od tego trendu. Przenosi te trendy poznane w państwach członkowskich i stwarza sytuacje opresyjna dla wielu chrześcijan.
Jakie Pana zdaniem jest dziś orzecznictwo w sprawach sądowych dotyczących chrześcijan?
Najwyraźniej mamy do czynienia z sytuacją , w której już nie parlamenty, przez wybranych posłów reprezentantów, ale międzynarodowe sądy, na które nikt nie ma wpływu bezpośredniego, maja odgrywać role coraz bardziej aktywną. Zaczynają interpretować znane i nie kontrowersyjne zapisy konwencji międzynarodowych, ochrony praw człowieka w taki sposób, by oznaczały coś zupełnie innego. Mamy tutaj olbrzymią aktywność, niechlubną aktywność, Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. W bardzo wielu orzeczeniach znacząco rozszerzył dostępność aborcji w państwach członkowskich, wbrew literze prawa narodowego, ale i wbrew literze konwencji europejskiej. Mamy tutaj wyraźnie do czynienia z sytuacją, w której te sądy, oderwane od życia społecznego, zaczynają ulegać politycznej poprawności. Temu, co dyktują różne ośrodki na ulicy i zaczynają interpretować konwencje, których przecież my też jesteśmy stroną, w taki sposób jakiego by się nikt jeszcze nie spodziewał 10 lat temu.
Parę lat temu PE, UE zajmowała się sytuacja prześladowań chrześcijan w innych krajach: Indiach czy Pakistanie. Dziś coraz częściej mówi się o prześladowaniach, czy dyskryminacji chrześcijan w Europie. Paradoks historyczny? Unia, która miała być europejską oazą wolności, demokracji działa też przeciwko swoim obywatelom i często próbuje to robić w majestacie prawa.
Jest to oczywiście paradoks, że organizacja która ma na swoich ustach równość praw człowieka, nie dyskryminację sama nie zauważa jak się zsuwa w kierunku dyskryminacji. Oczywiście istnieje kolosalna różnica między prześladowaniami, których doświadczają chrześcijanie w krajach trzeciego świata. Tam mają perspektywę męczeństwa. Tutaj mamy do czynienia tylko z prześladowaniami natury prawnej. To oczywiście inna sytuacja, ale pokazuje to jednak, że liberalna demokracja nie ma gwarancji, nie ma zabezpieczeń przed takim powolnym zsuwaniem się w kierunku systemu, który wyklucza ludzi wierzących. Czasami zaś przynajmniej jeśli nie powoduje, to toleruje dyskryminację. Myślę, że warto o tym rozmawiać, ponieważ wszyscy byśmy chcieli, by liberalna europejska demokracja była wzorem poszanowania praw wszystkich. Była systemem, który jest w stanie pogodzić różne przecież dążności, które są w społeczeństwie. Dzisiaj tak nie jest. Wydaje mi się, że bardzo wielu polityków, z różnych kręgów umysłowych, chce pójść na skróty. Tak pójść na skróty, aby akurat chrześcijanie byli tą jedną jedyną grupą, która zostaje pominięta w swoich aspiracjach, przecież zupełnie uprawnionych, a do niedawna powszechnych.
Bardzo często zdarzają się takie jaskrawe przypadki dyskryminowania chrześcijan. Słyszeliśmy choćby o położnych, które zostają zwolnione z pracy, pozbawione środków do życia, dlatego, że nie chciały asystować podczas aborcji.
To jest taki klasyczny przykład. Asystowanie przy aborcji dla chrześcijanina jest asystowaniem przy zabijaniu, jest bardzo ciężkim grzechem. Klauzula sumienia jest tu czymś zupełnie oczywistym, co powinno być traktowane jak świętość. Ponieważ nie mówimy tu tylko i wyłącznie o poglądach, nie mówimy tylko o odczuciach, ale o bardzo fundamentalnym, egzystencjalnym problemie życia ludzkiego. Mimo to faktycznie w coraz większej liczbie krajów mamy do czynienia z zawężaniem klauzuli sumienia, która do tej pory chroniła chrześcijan, katolików przed tego typu sytuacjami. Zjawiska te są oczywiście niezmiernie niepokojące, ponieważ mamy do czynienia ze zmuszaniem ludzi do czynienia czegoś, co uznają słusznie za zło. Dotyczy to nie tylko położnych, nie tylko lekarzy, personelu szpitalnego, dotyczy to też studentów medycyny, których zmusza się do praktykowania, do ćwiczeń dokonywania aborcji.
Co chcecie, jako chrześcijańscy posłowie zrobić, aby tę sytuację zmienić?
Musimy przestać milczeć! Nie możemy traktować tego jako przypadkowych, rozsypanych zdarzeń. To jest stała tendencja. Jeżeli wobec tej tendencji nie wypowiemy się jednoznacznie, głośno i bardzo często, to nasze reakcje nie będą dostrzegane. Musimy postępować tak, jak każda inna grupa, która czuła się wykluczana w najnowszej historii. Widzimy wiele przykładów, jak małe grupy, często nawet bardzo małe grupy, były w stanie nie tylko przypomnieć, ale wręcz narzucić swoją ideologię całemu społeczeństwu. Nam nie chodzi o narzucanie. Nam chodzi jedynie o to, by chrześcijanie byli dostrzeżeni w tym krajobrazie, bardzo dzisiaj zróżnicowanych społeczeństw Zachodnich i aby ich prawa były dostrzeżone. Aby ich prawa nie były lekceważonym detalem, który należy strząsnąć i wcale się nim nie przejmować.
Rozmawiał ks. Cezary Chwilczyński
