Taką nadzieję ma przynajmniej Theos brytyjski chrześcijański think tank. Paul Woolley, szef organizacji twierdzi, że przyczyną tego jest użycie słowa "prawdopodobnie". Woolley uważa, że slogan wywołuje reakcję podobną do tej, gdy komuś mówimy, że "prawdopodobnie" pomyślał o tym, by zamknąć drzwi od mieszkania. To w pewien sposób zobowiązuje do upewnienia się - dla bezpieczeństwa - czy rzeczywiście się je zamknęło.
W Londynie już przed Bożym Narodzeniem pojawiły się również inne reklamy. Na ulice wyjechało ok. 200 autobusów z napisami, które wzywały do zaufania Bogu w obliczu kryzysu finansowego: "Nie bójcie się; bo oto zwiastuję wam radość wielką,...iż się wam dziś narodził zbawiciel, którym jest Chrystus Pan".
Autobusy z ateistyczną kampanią kursują po brytyjskiej stolicy od 6 stycznia. Kampanię zainicjowała w zeszłym roku w gazecie "Guardian" prezenterka telewizyjna Ariane Sherine. Była to reakcja na ewangelicką reklamę grożącą "piekłem i potępieniem". Sherine chciała ośmielić niewierzących, by otwarcie głosili swój światopogląd. Kampanię poparł również prof. Richard Dawkins, biolog ateista, zajmujący się ewolucją, autor bestselleru "Bóg urojony".
Kampania znalazła naśladowców w innych krajach. W Hiszpanii ateiści chcą umieścić tę samą wiadomość na autobusach w swoich miastach. Amerykańskie stowarzyszenie humanistów już rozpowszechniło ateistyczne wezwania na autobusach Waszyngtonu. Ich reklama głosi: "Dlaczego wierzyć w Boga? Wielkie nieba - bądź po prostu dobrym człowiekiem".
KSEK/ kath.net/idea
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

