Dzisiejsza „Rzeczpospolita” opisuje jak wydobywane są skarby z Wisły. Otóż  archeolodzy i badacze poszli śladem notatki w gazecie z 1906 r. o piaskarzach, którzy u stóp Cytadeli wyłowili rzeźby i marmurowe fragmenty architektury. Wiadomo, że nie wszystko wydobyli. – Natrafiliśmy w przedwojennej prasie na przedrukowany list z XVII w., którego oryginał przepadł – mówi dr Kowalski, kierownik projektu. – Burmistrz Starej Warszawy relacjonował królowi Janowi Kazimierzowi, że widział, jak zatonęła łódź, którą Szwedzi wywozili łupy ze zdobytej przez nich stolicy: rzeźby, marmury, działa. Król polecił, żeby jak najwięcej wyciągnąć, a jeśli się nie da, to zabezpieczyć i zakopać. W efekcie jesienią 2011 r. nurkowie wydobyli spod wody ok. 6 ton marmurowych fragmentów, w tym arkad. Na jednym widniał herb Wazów. Kiedy w tym roku poziom wody zaczął opadać, przychodziłem tu coraz częściej, aż wreszcie wyłoniły się fontanna i nadproże ważące, ok. 700 kg.

 

Dziennikarka „Rzeczpospolitej Monika Rogozińska towarzyszyła Hubertowi Kowalskiemu i nurkowi Marcinowi Jamkowskiemu, kiedy klęcząc w nurcie, po omacku macali dno. W ciągu pół godziny wyciągnęli 19 czarnych rombów i dwa kolorowe narożniki marmurowej posadzki. Wszystkie leżały gładkim licem do dna. Od góry nierówna zaprawa upodabnia je do kamieni. Dwa leżały w piasku i mule. Tego dnia na terenie poszukiwań znaleziono też pociski i granat.

 

Rogozińska pisze, że następnego dnia Marcin Jamkowski informował esemesem: „Stan posadzki: 58 szt. Stan bomb lotniczych: 7. Granat ręczny: tylko jeden". Saperzy z Kazunia przyjeżdżali na łachę trzykrotnie w ciągu ostatniego tygodnia.

 

20 września policyjny helikopter Mi-8 i ponton przewiozły na brzeg nadproża, fontannę, podstawy kolumn, bliźniacze elementy fasady, w których niegdyś tkwiły rzeźby. Na jednym widnieje herb Wazów. Policjantom, którzy pomagali w tej operacji, udzieliła się poszukiwawcza „gorączka marmuru". Odnaleźli w wodzie żeliwne kule armatnie i fragment macewy – informuje „Rzeczpospolita.

 

JW/Rp.pl