Zdaniem Jacka Pszona książka narusza dobra osobiste jego ojca. Od pozwanych domaga się on opublikowania w prasie przeprosin za zamieszczenie „nieuprawnionych i krzywdzących ocen, że Mieczysław Pszon był współpracownikiem SB” i zapłaty 50 tys. zł zadośćuczynienia. Wnosi także o zakaz publikacji książki.

Roman Graczyk w swojej książce opisał inwigilację środowiska tygodnika, ukazując skalę jego uwikłania we współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa. Powołując się na dokumenty SB, autor podał, że jako kontakt operacyjny SB zarejestrowana była obrończyni praw człowieka Halina Bortnowska, a jako tajni współpracownicy: publicysta katolicki, były redaktor naczelny miesięcznika „Znak”, prezes Fundacji Kultury Chrześcijańskiej „Znak” Stefan Wilkanowicz, poeta, przyjaciel Jana Pawła II Marek Skwarnicki i legenda „Tygodnika”, ekspert stosunków polsko-niemieckich Mieczysław Pszon.

W swoim pozwie Jacek Pszon stwierdza, że oceny i twierdzenia Graczyka na temat jego ojca są tendencyjnymi i dowolnymi hipotezami opartymi na domysłach. Są skażone nieuczciwością intelektualną, ponadto autor utożsamia „kontakty” ze „współpracą” - uważa Pszon.

- Mimo zastrzeżeń pozwanego, że współpraca Mieczysława Pszona mogła mieć szczególny charakter, że stawia tylko hipotezy, z jego książki wynika ostatecznie prosty wniosek: Mieczysław Pszon współpracował z SB - stwierdzono w zakończeniu pozwu.

żar/Rp.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »