- Jeśli ktoś np. popełni przestępstwa pedofilii i zostanie aresztowany, my go zbadamy ambulatoryjnie i będziemy obserwować. Określimy poziom i stopień dewiacji. Następnie ponownie zbadamy go po odbyciu kary w zakładzie karnym i ocenimy, czy dana osoba jest zdolna do wyjścia na wolność czy nie – mówi docent Janusz Heitzman z Kliniki Psychiatrii Sądowej w Instytucie Psychiatrii i Neurologii.

W ośrodku sprawca przestępstwa seksualnego przebywałby na obserwacji do czterech tygodni, po czym zapadłaby decyzja co do dalszej przyszłości pacjenta. Wyjścia są dwa: trafi pod stały nadzór - nosząc elektroniczną bransoletę, albo zostanie przeniesiony do specjalistycznej zamkniętej placówki dla sprawców takich przestępstw lub na leczenie ambulatoryjne w przychodni.

Szacowany koszt powstania ośrodka to około sześć milionów złotych. - Psychiatria i seksuologia sądowa pomagają utrzymywać bezpieczeństwo publiczne. Nie można na tym oszczędzać, bo to może przełożyć się na utracone życie - przekonuje docent Heitzman.

 

BM/Życie Warszawy

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »