Jak informuje „Gazeta Polska Codziennie” hiszpańskie ministerstwo zdrowia, opieki społecznej i równości, podaje, że osoby znajdujące się na owej liście nie będą mogły wykonywać zawodów, które charakteryzują się „regularnym kontaktem z dziećmi”. W ramach proponowanych przepisów wszystkie instytucje i firmy zatrudniające ludzi pracujących z dziećmi będą musiały zażądać od swoich pracowników zaświadczania, że nie popełnili przestępstwa przeciwko dzieciom. Do raportu dostęp będą mieli m.in. rodzice. Jednak jak dokładnie będzie on wyglądał w praktyce jescze nie wiadomo. Projekt jest konsultowany z prawnikami.

Poprawkę do nowej ustawy o ochronie dzieci wprowadzającą rejestr przestępców seksualnych ministrowie przyjęli w piątek. Jeśli ustawa zostanie uchwalona przez parlament, Hiszpania pójdzie w ślady Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, gdzie dane na temat przestępców seksualnych są archiwizowane i dostępne dla zwykłych obywateli.

Jak dodaje "GPC" według amerykańskiego prawa, nazwanego od brutalnie zgwałconej dziewczynki „prawem Megan”, każdy ma prawo do informacji dotyczącej tego, czy przestępca seksualny nie mieszka w jego pobliżu. Upublicznione informacje różnią się jednak od siebie w poszczególnych stanach. W niektórych przy domach pedofilów widnieją specjalne znaki ostrzegawcze. W stanie Kalifornia na stronie internetowej można zobaczyć ich aktualne zdjęcia oraz dokładne dane osobowe. W stanie Floryda przestępca seksualny musi zaś nosić elektroniczną bransoletkę z nadajnikiem GPS. Ustawa o rejestrze przestępców seksualnych (CSOD) zwana „prawem Sary” funkcjonuje w Wielkiej Brytanii od 2008 r. Dzięki niej rodzice mogą zwrócić się do policji z pytaniem, czy osoba, która ma kontakt z ich dzieckiem, była kiedykolwiek karana za przestępstwa seksualne. Na odpowiedź policja ma 24 godziny.

Ab/niezalezna.pl