- Instytut jest inicjatywą obywatelską i pozarządową, o charakterze naukowym. Jego powołanie stanowi ważny fakt o charakterze historycznym i społecznym. Podstawowym zadaniem instytutu będzie wypracowywanie programów strategicznych z uwzględnieniem konkretnych uwarunkowań zewnętrznych i politycznych - mówił podczas spotkania na Zamku Królewskim współtwórca Instytutu Tomasz Czaplak.
Celem placówki ma być również zbieranie dokumentacji, prowadzenie analiz i opracowywanie raportów wraz z wnioskami w odniesieniu do zjawisk ważnych dla życia publicznego w Polsce. W skład instytutu ma wejść Rada Naukowa, powołane zostaną również sekcje zajmujące się poszczególnymi dziedzinami życia publicznego. - Dzięki skupieniu wokół tej inicjatywy ludzi podzielających sposób widzenia państwa silnego ekonomicznie i gospodarczo, instytut ma szansę stać się samodzielnym ośrodkiem naukowo-badawczym, kreującym pozytywny wizerunek Polaków i Polski na świecie - podkreślił Czaplak.
Pomysł powołania Instytutu pozytywnie ocenia profesor Jadwiga Staniszkis. Wskazuje, że powstanie takiego miejsca, w którym mogłyby się pojawiać wizje "na tyle porywające i na tyle równocześnie realistyczne, żeby móc odwracać niekorzystne dla Polski tendencje" jest konieczne. - Konieczne jest także powstanie miejsca dla stawiania zadań na tyle trudnych, żeby młodych, wykształconych ludzi zatrzymywać w Polsce, miejsca, które byłoby katalizatorem wymiany elit na bardziej profesjonalne - podsumowała Staniszkis.
Dotychczas, mimo iż kilka polskich instytucji mieni się think tankami, powstanie każdego kolejnego odbierane jest jako działalność prekursorska. "Nawet największe think-tanki, jak Instytut Spraw Publicznych czy Centrum Stosunków Międzynarodowych, nie dysponują zastępami ekspertów, które pozwalałyby porównywać je z czołowymi odpowiednikami na Zachodzie. Większość polskich think-tanków to skrzyknięte pod jednym szyldem grupy znajomych, którzy wnoszą w wianie swoje prace badawcze. Dobre i to, ale to nie jest poziom instytucjonalizacji, który można byłoby uznać za wystarczający" - uważa krakowski politolog, dr Jacek Kloczkowski.
JaLu/PAP
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

