- Wstawaj, pali się, uciekajcie - krzyczała do swoich sąsiadów. Dzięki niej uratowało się troje ludzi. Zdążyli wyskoczyć przez okno. Ona sama zginęła w płomieniach, pozostawiając męża i dwoje dzieci. Prezydent nadał jej pośmiertnie Medal za Ofiarność i Odwagę.

 

Gdy w hotelu socjalnym w Kamieniu Pomorskim wybuchł pożar, Teresa Pasiuk biegała od pokoju do pokoju i budziła sąsiadów.

- Miała wystarczająco dużo czasu, aby uciec z ogarniętego płomieniami budynku. Postanowiła jednak ostrzec śpiących sąsiadów. Ostatecznie nie udało jej się wydostać z hotelu, pozostała tam wraz z innymi ofiarami śmiertelnymi tragicznego pożaru - pisze w oficjalnym oświadczeniu Kancelaria Prezydenta. Teresa Pasiuk dostała Medal za Ofiarność i Odwagę przyznawany cywilom, którzy wykazali się niezwykłym męstwem i nieśli pomoc.

- Za to, co zrobiła, mamie należy się medal. Nie każdego byłoby stać na taki krok. Wciąż ciężko mi o tym mówić - mówi „Dziennikowi" córka zmarłej Ewelina Pasiuk. O decyzji prezydenta dowiedziała się z gazety. - Wiedziałam tylko, że były takie plany - mówi.

Kancelaria premiera rozważa ciągle przyznanie renty rodzinie bohaterki. Decyzja w tej sprawie jednak jeszcze nie zapadła.

Remigiusz Rymarski, jeden z mieszkańców spalonego hotelu, opowiada, że gdyby nie bohaterska postawa pani Teresy, na pewno nie miałby szans na przeżycie. - To była wyjątkowa kobieta. Tej nocy przyszła mnie ratować. Ona jedna. Moja bohaterka - mówił dwa dni po tragedii.

 

MaRo/Dz

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »