Brian Wood, 33-letni mieszkaniec Vancouver, zginął w wypadku samochodowym ratując życie swojej żony i ich nienarodzonego dziecka. Gdy zobaczył, że jadący z naprzeciwka pojazd zjechał na ich pas, skręcił w taki sposób, by cała siła uderzenia skupiła się na nim. Żona Briana Erina jest przekonana, że jej mąż poświęcił swoje życie dla niej i ich dziecka.
- To oczywiste, że jeśli doszłoby do zderzenia czołowego, wszyscy troje zginęlibyśmy. Ona nas uratował. Dokonał takiego wyboru i jestem mu za to wdzięczna – powiedziała Erin Wood. Jej opinie potwierdziły ekspertyzy przeprowadzone przez policję na miejscu wypadku.
Erin dodała, że poświęcenie się jej męża było konsekwencją jego sposobu życia. - Nie dziwi mnie jego decyzja. On bardzo cieszył się z narodzin naszego dziecka – mówiła.
Jak zaznaczała Erin, ostatni dowód miłości Briana "złamał jej serce, ale również napełnił ją wielką wdzięcznością". Podkreśla, że w swojej sytuacji nie może mówić, że dobrze sobie radzi, ale pociesza ją fakt, że ona i jej dziecko zostali uratowani przez jej męża.
- Staram się być silna, wiedząc, że mój mąż dokonał wyboru, by poświęcić swoje życie ratując mnie i moje dziecko. Nie mogę zmarnować takiego daru. Staram się teraz skupić na obowiązkach matczynych. Bez względu na tragedię, posiadanie dziecka jest zawsze radością – mówi Erin Wood.
żar/Catholicnewsagency.com
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

