Najlepszym na to dowodem jest niedzielna rozmowa Moniki Olejnik z politykami. Tematem stały się (nie bardzo wiadomo, dlaczego, ale jednak) związki partnerskie osób tej samej płci. Do głosu doszła Joanna Kluzik-Rostkowska.

„Jestem przekonana, że problem dyskryminacji osób homoseksualnych w Polsce i tego, żeby te osoby czuły się w Polsce dobrze, jest nie w rejestracji związków partnerskich...” – mówiła Kluzik-Rostkowska. A Monika Olejnik ostro jej przerywała. „No częściowo jest. Wobec litery prawa, jeżeli jest pani homoseksualistą, nie może pani odwiedzić partnera czy partnerki w szpitalu”.

- Mogę dokończyć? To są kwestie, którymi jako minister pracy zajmowałam się szczegółowo... Byłam pierwszym ministrem, który zlecił poważne badania dotyczące tego, czy osoby homoseksualne muszą się bać.. – próbowała mówić liderka PJN. Ale Olejnikowa była nieubłagana. „Krótkie pytanie: Tak czy nie?” – drążyła dalej. A polityk odpowiadała: „Problem nie w rejestracji związków. Nie ma na to dzisiaj szans w parlamencie...”.

I wtedy do dyskusji włączył się niezawodny doradca prezydenta Komorowskiego Tomasz Nałęcz. „Dlaczego nie?! Jak pani zagłosuje za tym...”

Uskrzydlona Monika Olejnik drążyła więc dalej: „Dlaczego nie?! SLD jest za. A PO?”. Wyrwana do odpowiedzi Julia Pitera chciała wyraźnie wymigać się od odpowiedzi. „Nie mam pojęcia”.

- To szkoda – wyraziła żal dziennikarka.

- Nie mamy w tej sprawie dyscypliny... – próbowała ją uspokajać Pitera. Ale to tylko rozzłościło obiektywną dziennikarkę. I zaczęła ona krzyczeć. „Jesteście po prostu średniowieczni. Jesteście tak średniowieczni. Skoro połowa Platformy jest przeciw in vitro, to jesteście nie z tego świata!”.

Zaskoczona Pitera próbowała się tłumaczyć, że jednak jest z tego świata, bo oczywiście jest za in vitro…

Pani poseł gratulujemy odwagi, a pani redaktor obiektywizmu.

TPT

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »