Pospieszalski przypomina, że w podobnym tonie, co teraz o marszu, media pisały już o obronie krzyża na Krakowskim Przedmieściu. Nazywano to wykorzystywaniem religii i Kościoła do politycznej walki.
"Nic takiego się nie dzieje, żeby ten rząd musiał ustępować – lamentuje lubelski dominikanin i wzywa Kościół, by wspierał demokratycznie wybrane władze. Co jeszcze musi się wydarzyć, żeby o. Tomasz przejrzał na oczy?" - zastanawia się Pospieszalski.
"Demokracja to nie tylko raz na cztery lata akt głosowania i liczenia głosów (na serwerach w Rosji)" - przypomina publicysta i doodaje, że demokracja to także codzienne działanie instytucji państwa i odpowiedzialność rządzących przed obywatelami.
"Kłopot, ojcze, w tym, że twoja „Wyborcza”, zamiast kontrolować władze, szydzi z opozycji. W tym czasie aparat państwa, tam gdzie ma służyć obywatelom, rozpada się, ale ma jednak siłę, by przemocą administracyjną dyskryminować katolickiego nadawcę – TV Trwam" - konstatuje Pospieszalski.
eMBe/GPC

